Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szecherezada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szecherezada. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 maja 2017

Opowieść o Dżaudarze synu kupca Omara

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Dżaudarze, synu kupca Omara, i jego dwóch braciach 


Pewien kupiec imieniem Omar miał trzech synów. Najstarszy z nich zwał się Salim, najmłodszy Dżaudar, a średni Selim. I wychowywał ich, aż stali się mężczyznami. Ale ojciec kochał bardziej Dżaudara od jego dwóch braci, a skoro tamci pojęli, że ojciec najmocniej kocha Dżaudara, ogarnęła ich zazdrość i znienawidzili brata. I zrozumiał kupiec, że jego dwaj synowie nienawidzą swego najmłodszego brata, a był już stary, obawiał się więc, że skoro umrze, Dżaudara spotkają nieprzyjemności ze strony starszych braci. Zwołał tedy rodzinę, mężów zajmujących się podziałem majątku z ramienia kadiego, a także uczonych, i rzekł: „Przynieście mi tu moje pieniądze i moje sukna!” I przynieśli mu to wszystko, a kupiec powiedział: „O ludzie, podzielcie te pieniądze i tkaniny na cztery części zgodnie z postanowieniami prawa.” I uczynili wedle rozkazu, a on dał każdemu synowi jedną część, a czwartą część zatrzymał sobie i rzekł: „To był cały mój majątek. Rozdzieliłem go między nich i teraz nie będzie już z ich strony żadnych roszczeń, ani w stosunku do mnie, ani pomiędzy nimi wzajemnie. Gdy więc umrę, nie będzie między nimi sporów, gdyż jeszcze za życia rozdałem im dziedzictwo. A to, co zatrzymałem, będzie dla mojej żony, matki moich synów, aby się mogła z tego utrzymywać.” Gdy kupiec podzielił swój majątek, umarł niedługo potem, a żaden ze starszych synów nie był zadowolony z tego, co mu ojciec pozostawił. Żądali więc od Dżaudara, by oddał im swoją część, mówiąc do niego:

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży piątej

Wiedzcie, o bracia moi, że powróciwszy z mej czwartej podróży, rzuciłem się w wir zabaw, uciech i rozrywek i zadowolony z zysków, zdobyczy i łupów wnet zapomniałem o wszystkim, co przeszedłem, co przecierpiałem od przeciwności losu i czego doznałem, a dusza moja znów mnie kusiła do nowej podróży, do oglądania nieznanych krajów, ludów i wysp. Podjąwszy więc postanowienie wstałem i nakupiłem cennych towarów potrzebnych do morskiej podróży, zapakowałem toboły i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Poszedłem na brzeg rzeki i zobaczyłem wielki, wysoki i piękny statek. Zachwyciłem się nim i kupiłem go. Był on świeżo ożaglowany, więc przyjąłem tylko kapitana i załogę, poleciłem też mym niewolnikom i sługom pełnić na statku służbę, po czym załadowałem nań swoje towary. Potem przybyła jeszcze gromada kupców, którzy płacąc mi za przewóz wnieśli na statek swoje mienie i odpłynęliśmy dobrej myśli i zadowoleni wielce. Ciesząc się na zyski spodziewane i tym, że nic nam nie zagraża, podróżowaliśmy bez ustanku od wyspy do wyspy i z morza na morze i oglądając kraje i wyspy schodziliśmy na ląd, aby sprzedawać i kupować. I było tak przez jakiś czas, aż pewnego dnia przybiliśmy do brzegu wielkiej, bezludnej wyspy. Nie było na niej nikogo i wyglądała na wymarłą i opustoszałą, znajdowała się na niej tylko olbrzymia, potężna, biała kopuła. Niektórzy z nas poszli ją więc obejrzeć – a było to ogromne jajo Rucha. Kupcy podeszli i patrzyli na tę kopułę, a nie wiedząc, że jest ona jajem Rucha, poczęli tłuc w nią kamieniami, aż ją rozbili.

środa, 9 listopada 2016

Trzecie opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Trzecie opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży trzeciej



Bracia moi, wysłuchajcie mojej opowieści i wiedzcie, że jest ona zaiste jeszcze cudowniejsza niż te, które wam przedtem opowiedziałem. Wszelako Allach jest Wszechwiedzący i On jeden zna swe tajemnice ukryte. Powróciwszy więc z mej drugiej podróży, żyłem w wielkiej radości i szczęśliwości, ciesząc się tym, że ocalałem. Jak już zresztą wiecie z tego, co wczoraj wam opowiadałem, dorobiłem się znacznego majątku i Allach zwrócił mi wszystko, co z jego woli utraciłem. Przez pewien czas przebywałem w Bagdadzie pogrążony w wielkim szczęściu, pogodzie, radościach i weselu. Wszelako dusza moja gorąco zapragnęła podróży i oglądania dalekich krajów i znów postanowiłem zająć się handlem, zarabiać i mnożyć zyski. A że dusza ludzka skłonna jest do złego, przeto po namyśle nakupiłem wielką ilość towarów i rzeczy potrzebnych do drogi, spakowałem je i z tym wszystkim opuściłem Bagdad udając się do miasta Basry.

czwartek, 15 września 2016

Drugie opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy

Drugie opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży drugiej




Wieść niesie, o królu szczęśliwy, że gdy przyjaciele zebrali się u Sindbada Żeglarza, ów tak im opowiadał: Zaiste, wiodłem żywot rozkoszny, ale pewnego dnia przyszło mi na myśl, aby znów udać się w podróż do nieznanych krajów i ludów. Moja dusza podszeptywała mi, abym zajął się kupiectwem, gdyż w ten sposób, zarabiając na życie, mógłbym oglądać różne kraje i wyspy. Począłem więc przygotowywać się do tego przedsięwzięcia i z majątku swego wydałem niemało na zakup towarów i wszystkich innych rzeczy potrzebnych do drogi. Potem zapakowałem to wszystko i udałem się na wybrzeże. Tam zastałem nowy, okazały statek, ożaglowany piękną tkaniną, mający liczną załogę, zasobny i we wszystko zaopatrzony, więc załadowałem nań swoje rzeczy. Wraz ze mną była na statku spora gromada innych kupców i odpłynęliśmy jeszcze tego samego dnia. Podróż układała się nam pomyślnie i nie ustając płynęliśmy z morza na morze i z wyspy na wyspę, a w każdym miejscu, gdzieśmy kotwicę zarzucali, spotykaliśmy kupców i ludzi możnych, sprzedających i kupujących, i sami też uprawialiśmy handel i wymienialiśmy towary.

niedziela, 31 lipca 2016

Pierwsze opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy

Pierwsze opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży pierwszej

















Wiedzcie, o szlachetni panowie, że ojciec mój był jednym z najzamożniejszych kupców, miał wiele pieniędzy i znaczny majątek. Zmarł on, gdy byłem małym chłopcem, pozostawiając mi w spadku pieniądze, kosztowności i wiejską posiadłość. Gdy podrosłem, na wszystkim tym położyłem swą rękę. Jadałem wykwintne potrawy, piłem wyszukane trunki, nie stroniłem od towarzystwa młodzieży i strojąc się w piękne szaty, zabawiałem się wraz z mymi przyjaciółmi i towarzyszami. Zdawało mi się, że będzie to trwało wiecznie i wyjdzie mi na dobre. Żyłem tak beztrosko przez pewien czas, a gdy mi wreszcie rozum wrócił i opamiętałem się, spostrzegłem, że majątek mój skurczył się, a tym samym położenie moje całkiem się odmieniło. Roztrwoniłem bowiem wszystko i gdy zdałem sobie z tego sprawę, ogarnęły mnie zgroza i przerażenie i wspominałem zdanie, które mi kiedyś ojciec powiedział.

piątek, 6 maja 2016

Opowiadanie o chrześcijańskiej księżniczce nawróconej na islam

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o chrześcijańskiej księżniczce nawróconej na islam



Opowiadają też, że Sidi Ibrahim ibn al-Chauwas – oby Allach ulitował się nad nim – mówił: Dusza moja gnała mnie kiedyś do kraju niewiernych. I próbowałem wyprzeć z duszy to pragnienie, lecz ono nie dało się ani zwalczyć, ani stłumić. Trudziłem się bardzo, chcąc przepędzić tę myśl, lecz ona nawiedzała mnie bezustannie. Wyruszyłem więc w drogę i przemierzałem różne kraje, krążyłem po różnych okolicach. A przez cały ten czas łaska Allacha dodawała mi odwagi, a Jego dobroć otaczała mnie opieką. Ilekroć spotykałem
jakiegoś chrześcijanina, opuszczał on wzrok na mój widok i oddalał się spiesznie. Tak było niezmiennie, aż przybyłem do jednego z wielkich miast. Tam przy jego bramie zastałem grupę niewolników, odzianych w zbroje i dzierżących w rękach żelazne maczugi.

czwartek, 5 maja 2016

Opowiadanie o bogobojnym Izraelicie

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o bogobojnym Izraelicie i chmurze



Opowiadają, że był niegdyś wśród Izraelitów pewien bogobojny mąż, znany z tego, że gorliwie służył Bogu i był mu we wszystkim posłuszny, a ponadto odznaczał się wielką wstrzemięźliwością. Kiedy modlił się do swego Pana, On zawsze go wysłuchał, a jeśli prosił Go o coś, Bóg dawał mu to i spełniał jego życzenia. A człowiek ów miał zwyczaj wędrować po górach i czuwać w nocy, odprawiając modły. A Allach Sławiony, Najwyższy oddał mu na rozkazy chmurę, która wędrowała razem z nim wszędzie, dokądkolwiek szedł, i hojnie obdzielała go wodą, tak że mógł dokonywać ablucji i pić. W ten sposób człowiek ów żył długi czas, aż oto pewnego razu opuścił się trochę w zwykłej pilności i Allach rozkazał chmurze odejść odeń, i przestał wysłuchiwać go. Wielki stał się smutek Izraelity i długo był zmartwiony, nie przestawał tęsknić do czasów, kiedy okazywana mu była łaska w postaci owej chmury i spełnianych próśb. Wzdychał więc, biadał i opłakiwał stratę. A pewnej nocy, kiedy zasnął, usłyszał we śnie głos mówiący do niego: „Jeśli chcesz, aby Bóg zwrócił ci twoją chmurę, to udaj się do takiego to a takiego króla, w takim a takim kraju, i poproś go, aby modlił się za ciebie. Wówczas Allach Sławiony, Najwyższy odda ci twoją chmurę. Błogosławieństwo pobożnej modlitwy owego króla sprawi bowiem, że chmura znów zostanie nad tobą rozpostarta.” I zaraz potem głos ów jął wypowiadać takie oto wiersze:

wtorek, 9 lutego 2016

O złodzieju i głupcu

Księga 1001 Nocy


O złodzieju i głupcu



Opowiadają też, że pewien głupiec szedł, trzymając w ręku powróz, na którym ciągnął za sobą swego osła. I zobaczyło go dwóch złodziei, a jeden z nich rzekł do swego towarzysza: „Zabiorę osła temu człowiekowi.” Spytał na to ten drugi: „Jak to zrobisz?” Powiedział mu – „Chodź za mną, to zobaczysz.” I poszedł ów drugi złodziej. Pierwszy zaś zbliżył się do osła, zdjął mu z szyi powróz i kazał zwierzę prowadzić swemu towarzyszowi. Sam zaś nałożył sobie na szyję powróz i szedł za głupcem tak długo, aż upewnił się, że jego towarzysz zdołał już oddalić się z osłem. Wtedy stanął, a głupiec ciągnął go za powróz, ale on nie ruszał z miejsca. Wówczas odwrócił się głupiec i zobaczył, że ciągnie na powrozie człowieka. I zapytał go: „Czym ty jesteś?” Złodziej odparł: „Jestem twoim osłem, a zdarzyła mi się rzecz dziwna. Miałem mianowicie matkę, pobożną staruszkę, i przyszedłem do niej pewnego dnia pijany, a ona powiedziała: «Synu mój, nawróć się do Allacha Najwyższego, porzuć grzech!»

piątek, 1 stycznia 2016

Opowieść o niewolnicach różnych kolorów

Księga 1001 Nocy

Opowieść o niewolnicach różnych kolorów




Książę Wiernych al-Mamun, zasiadłszy dnia pewnego w swoim pałacu, wezwał do siebie wszystkich dostojników państwa i możnych królestwa. Rozkazał również, by stawili się przed nim poeci i towarzysze biesiad, do których należał jego przyjaciel, zwany Muhammad al-Basri. Al-Mamun zwrócił się do niego i powiedział: „Pragnę, Muhammadzie, abyś opowiedział mi natychmiast coś takiego, o czym nigdy jeszcze nie słyszałem.” Ów spytał: „O Książę Wiernych, czy chcesz, bym ci opowiedział o wydarzeniu, o którym słyszałem na własne uszy, czy o zajściu, które widziałem na własne oczy?” al-Mamun odparł: „Opowiedz mi, Muhammadzie, o czymś jeszcze dziwniejszym.” Muhammad al-Basri zaczął: Wiedz zatem, o Książę Wiernych, że w minionych czasach żył pewien człowiek, z możnych tego świata. Ojczyzną jego był Jemen, wyjechał jednak pewnego razu do Bagdadu i tak sobie upodobał pobyt w tym mieście, że przeniósł się tam wraz ze swoją rodziną, majątkiem i potomstwem. A miał on sześć niewolnic podobnych księżycom: jedna była biała, druga brunatna, trzecia pulchna, czwarta wysmukła, piąta żółta, a szósta czarna. Posiadały one piękne twarze, doskonałe wykształcenie, umiejętność śpiewu i sztukę gry na instrumentach. Zdarzyło się pewnego dnia, że człowiek ów wezwał do siebie te niewolnice i kazał przynieść potrawy i wino. Ucztowali i pili radując się i weseląc, po czym pan napełnił kielich, wziął go do ręki i skinął białej niewolnicy mówiąc: „O ty, która masz lica jak księżyc na nowiu, daj nam posłyszeć rozkoszne jakieś słowa.” Niewolnica wzięła lutnię, nastroiła ją, wydobyła z niej kilka tonów, od których całe to miejsce zawirowało, a potem zanuciła, przygrywając na lutni, takie wiersze:

środa, 23 września 2015

Opowiadanie o Harunie Ar Raszidzie

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie, Persie Alim i o tym, 

co wiąże się ze sprawą sakwy i Kurda



Powiadają, że pewnej nocy Harun ar-Raszid, nie mogąc zasnąć, wezwał swego wezyra, a gdy ten stawił się przed nim, rzekł mu: „O Dżafarze, gnębi mnie wielka bezsenność i smutek opanował moje serce. Chcę więc, by za twoją sprawą rozerwał się mój umysł i rozweseliła moja dusza.” Dżafar odrzekł: „O Władco Wiernych, mam przyjaciela Persa, imieniem Ali, który zna rozmaite opowieści i ucieszne opowiadania, rozweselające duszę i smutek z serc przepędzające.” Rzekł więc kalif: „Przyprowadź mi go.” A wezyr odparł: „Słyszę i jestem posłuszny.” Potem Dżafar opuścił władcę, by odszukać Persa. Posłał do niego służących, a gdy zjawił się, rzekł mu: „Idź, spełnij życzenie Władcy Wiernych!”, na co Pers odrzekł: „Słyszę i jestem posłuszny.” Potem udał się z wezyrem do kalifa. Gdy stanął przed nim, kalif pozwolił mu usiąść, a skoro to uczynił, rzekł mu: „Ali, troska opanowała tej nocy moje serce. Słyszałem, że znasz różne opowieści i opowiadania, chciałbym więc usłyszeć od ciebie coś, co odegnałoby ode mnie smutek i rozerwało moje myśli.” 

wtorek, 4 sierpnia 2015

Opowiadanie o myszy i łasicy

Księga 1001 nocy

Opowiadanie o myszy i łasicy




Opowiadają, że w mieszkaniu pewnego człowieka gnieździły się mysz i łasica. A człowiek ów był biedny. Pewnego razu, gdy któryś z jego przyjaciół zachorował, a lekarz zalecił mu łuskany sezam, dał mu ów przyjaciel pewną ilość sezamu, aby mu go wyłuskał. Ów biedny człowiek zaś powierzył ziarno sezamu swojej żonie, polecając jej, aby wykonała tę pracę, a ona spełniła polecenie i przyrządziła sezam.

Tymczasem skoro tylko łasica spostrzegła ziarna sezamu, podbiegła i nie ustając przenosiła ziarna do swojej nory przez cały dzień, aż przeniosła tam większą jego część. A gdy przyszła żona owego biednego człowieka, zobaczyła, że sezamu z pewnością ubyło. Usiadła więc pilnując, kto po niego przyjdzie, aby poznać przyczynę braku. Gdy zaś przybiegła znowu łasica, aby przenieść trochę sezamu do swej nory, tak jak to przedtem czyniła, ujrzała siedzącą w mieszkaniu niewiastę i zauważyła, że ona się jej pilnie przygląda.

środa, 1 lipca 2015

Opowiadanie o lisie, wilku i człowieku

Księga 1001 nocy

















Wiedz, o królu, że kiedyś żył lis z wilkiem pospołu i mieli wspólną norę. Spędzili w ten sposób jakiś czas, wszelako wilk ciemiężył lisa. Aż zdarzyło się pewnego razu, że lis jął nakłaniać wilka, by przestał go dręczyć i zaniechał złości i tak rzekł do niego: „Jeżeli będziesz trwał w swej zuchwałości, może się zdarzyć, że Allach podda cię władzy człowieka, który skłonny jest do podstępów, przebiegłości i fałszu. Chwyta on ptaki z powietrza i ryby z morza, rozbija góry i przenosi je, a wszystko to czyni dzięki swej przebiegłości. Postępuj więc sprawiedliwie i porzuć złość i przemoc, bo zaiste będzie to lepsze dla twego żywota.” Wilk jednak nie usłuchał jego słów i odpowiedział mu szorstko: „Jakież ty masz prawo mówić o rzeczach wielkich i ważnych?”, po czym uderzył lisa tak, że ten upadł bez przytomności. Kiedy zaś odzyskał przytomność, uśmiechnął się do wilka prosząc, by mu wybaczył krzywdzące słowa, i wypowiedział takie wiersze:

Jeślim skrzywdził miłość naszą, pogrążony w grzechach,
Jeślim nawet był złoczyńcą, ty gniewu zaniechaj.
Bom skruszony i żałuję, żem pogardził cnotą.
Wybacz winy grzesznikowi, gdy cię błaga o to!

niedziela, 31 maja 2015

Opowieść o dwu wezyrach i o Anis al-Dżalis

Księga 1001 nocy

Opowieść o dwu wezyrach i o Anis al-Dżalis




Wieść niesie, o królu szczęśliwy, że żył w Basrze pewien król miłościwy dla żebraków i nędzarzy, który obchodził się łagodnie z poddanymi i szczodrze udzielał swych bogactw wyznawcom Muhammada – niech Allach go strzeże i błogosławi. Był on taki, jak mówił ktoś wysławiając go:

Uczynił z lanc swe pióra, papier z serca wroga.
Swe zwycięstwa – na sercach krwią ich wrażą spisał.
Myślę więc, że chcąc uczcić dzielność jego srogą,
Starożytni nadali lancy imię – spisa.

Króla tego zwano Muhammad ibn Sulejman az-Zajni. Miał on dwóch wezyrów. Jeden z nich nazywał się al-Muin ibn Sawi, drugi zaś al-Fadl ibn Chakan. Fadl ibn Chakan był najszlachetniejszym z ludzi swoich czasów. Śladem jego szły najpiękniejsze czyny, jednoczył on rozmiłowane w sobie serca, a radom jego posłuszni byli mędrcy. I wszyscy modlili się o długie życie dla Fadl ibn Chakana, ponieważ krzewił on dobro, a tępił zło i występki. Wezyr Muin ibn Sawi zaś nienawidził ludzi, stronił od cnoty i przysparzał zła, jak mówi o nim ten, kto go opisywał: