Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księga 1001 nocy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księga 1001 nocy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 grudnia 2018

Opowieść o szewcu Maarufie

Księga 1001 Nocy

Opowieść o szewcu Maarufie


Prawią, o królu szczęśliwy, że w Kairze, mieście przez Allacha strzeżonym, żył był pewien szewc, który stare buty łatał. Miał on na imię Maaruf, żona zaś jego nazywała się Fatima, a przezywano ją al-Urra. Przezwano ją tak nie dla innych względów, jeno dlatego, że była wszeteczna, złośliwa, bezwstydna i swarliwa wielce. Zawojowała ona całkiem swojego męża i co dzień lżyła go, i tysiąc razy przeklinała, a on zatrwożony był jej nikczemnością i lękał się jej złości i podłości, był bowiem człowiekiem rozumnym i dbałym o cześć swoją, choć ubogiego stanu. Gdy dużo zarobił, oddawał jej swój zarobek cały, a gdy zdarzyło się, że zarobił mało, to tej samej nocy pastwiła się nad nim, zdrowie mu psuła i noc jego czyniła czarniejszą od jej sumienia. Była ona jak ta, o której poeta mówił:

Ileż nocy przepędziłem z moją żoną,
Udręczony w mej łożnicy.
O, dlaczegóż nie przyniosłem był trucizny,
By śmierć zadać wszetecznicy! 

I pośród utrapień wielu, jakich temu człowiekowi żona jego przysparzała, było też i to, że kiedyś od niego zażądała: „Maarufie, chcę, abyś mi dziś wieczór kunafę z miodem pszczelim przyniósł!” Odrzekł jej: „Allach Najwyższy mi w tym dopomoże i przyniosę ci ją wieczorem, choć, na Allacha, ani dirhema dziś nie mam, lecz Pan nasz na pewno przyjdzie mi z pomocą.” Żona odkrzyknęła na to: „Nie chcę słyszeć takich słów! Przyjdzie z pomocą czy nie przyjdzie, nie waż mi się bez kunafy z miodem pszczelim na oczy pokazywać. Jeśli bowiem wrócisz bez niej, noc twoją uczynię podobną do losu, jaki ci przypadł, gdy pojąłeś mnie za żonę i w moje ręce wpadłeś!” Odrzekł: „Allach jest łaskawy”, i wyszedł biedny człek, a troska malowała się na jego twarzy. I odmówił modły poranne, i otworzywszy swój kramik, prosił: „Błagam Cię, o Panie, abyś mi dał możliwość zdobycia tej kunafy i abyś ustrzegł mnie dzisiejszej nocy przed złością tej ladacznicy!”

czwartek, 13 września 2018

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze


Mówią, że w mieście Aleksandrii żyli sobie kiedyś dwaj ludzie. Jeden był farbiarzem i zwał się Abu Kir, a drugi był balwierzem i zwano go Abu Sir. Byli oni sąsiadami na bazarze – sklep balwierza był tuż naprzeciw sklepu farbiarza. Farbiarz był kłamcą, oszustem i złoczyńcą wielkim, o czole jakby z kamienia wyciosanym lub odłupanym z progu żydowskiej synagogi. Nie wstydził się żadnej niegodziwości wyrządzanej ludziom. Zazwyczaj gdy mu ktoś dawał tkaninę do ufarbowania, żądał od niego zapłaty z góry, udając, że musi za to nabyć środki do farbowania. A gdy mu ktoś zapłacił z góry, farbiarz brał pieniądze i wydawał je na jedzenie i picie dla siebie. Co więcej, ledwo właściciel tkaniny się oddalił, farbiarz sprzedawał tkaninę, a pieniądze za nią otrzymane wymieniał na jadło, napitek i inne rzeczy.

Jadał zaś dobrze i byle czym się nie zadowalał, uznawał tylko najwykwintniejsze potrawy i pił najznakomitsze trunki, co rozum odbierają. A skoro przychodził właściciel tkaniny, farbiarz mówił do niego: „Przyjdź do mnie jutro przed wschodem słońca, a otrzymasz swoją rzecz ufarbowaną.” I odchodził właściciel, mówiąc sobie w duchu: „Od dziś do jutra jest niedaleko.” I wracał na następny dzień o umówionej porze po to, by usłyszeć od farbiarza: „Wstąp do mnie jutro, bo zaprawdę, wczoraj nie miałem czasu farbować; goście przyszli do mnie i musiałem dotrzymać im towarzystwa, póki nie odeszli. Lecz jutro, gdy się zjawisz przed wschodem słońca, tkanina twoja będzie już gotowa.” I znów odchodził taki człowiek, i wracał trzeciego dnia, a farbiarz tak do niego mówił: „Naprawdę, wczorajsza zwłoka była usprawiedliwiona, gdyż moja żona tej nocy właśnie rodziła i cały dzień byłem zajęty różnymi sprawami. Jutro jednak wstąp do mnie, na pewno będziesz mógł odebrać swoją rzecz ufarbowaną.” I znów odchodził taki człowiek z niczym, a gdy się później o umówionej porze zgłaszał, farbiarz zbywał go jakimś nowym wykrętem i przysięgał, i obiecywał mu wykonać pracę na inny dzień, ale nigdy nie dotrzymywał słowa. A gdy oszukany głupiec mówił w końcu zniecierpliwiony: „Ile już razy mówiłeś mi: jutro! Oddaj mi moją własność, bo odechciało mi się już farbowania!”, farbiarz odpowiadał mu: „Na Allacha, bracie mój, wstyd mi przed tobą, ale wyznam ci całą prawdę. Oby Allach ukarał tego, co szkodę ludziom wyrządza, zabierając im ich własność!” Poszkodowany pytał: „Powiedz mi, co się stało?”, a farbiarz odpowiadał:” Rzecz twą ufarbowałem na kolor, jakiego nikt dotychczas nie widział, po czym rozwiesiłem ją na sznurze, a stamtąd skradziono mi ją. Nie mam nawet pojęcia, kto jest złodziejem.” Jeśli właściciel tkaniny był poczciwcem, mówił: „Allach mi to jakoś wynagrodzi”, lecz jeśli był to człowiek popędliwy, łajał farbiarza, i kłócił się z nim, ale nic na tym nie wygrywał, nawet gdy go chciał przed kadim skarżyć.

niedziela, 27 maja 2018

Opowieść o mieszkańcu górnego Egiptu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o mieszkańcu Górnego Egiptu i jego żonie Frankijce


















Opowiadają również, że oto emir Szudża ad-Din Muhammad, namiestnik Kairu, prawił: Pewnego razu zanocowaliśmy u jednego z mieszkańców krainy Górnego Egiptu, który przyjął nas bardzo gościnnie i z wielkim szacunkiem. Człowiek ten miał skórę ciemnobrązową i był już sędziwym starcem, ale dzieci miał nieletnie i całkiem jasne, o cerze białoróżowej. Spytaliśmy go więc: „Człowieku, jak to się stało, że twoje dzieci są jasne, gdy ty jesteś taki brązowy?” Odpowiedział: „Ich matka jest Frankijką. Zdobyłem ją jako brankę i miałem z nią zadziwiające przygody.” Poprosiliśmy: „Opowiedz nam o tym”, a on zgodził się i począł opowiadać: Wiedzcie, że uprawiałem kiedyś na tej ziemi len, a potem wyrywałem go i czesałem, i kosztowało mnie to pięćset denarów. Później chciałem ów len sprzedać, ale cena, jaką mogłem uzyskać, nie przewyższała moich wydatków i ludzie tak mi poradzili: „Jedź ze swym lnem do Akki, a tam na pewno dobrze na tym zarobisz.” 

Akka była w tym czasie w rękach Franków. Udałem się tam z moim lnem i wnet część sprzedałem, z tym że należność miałem otrzymać w ciągu sześciu miesięcy. Tymczasem więc sprzedawałem resztę. I oto zobaczyłem kiedyś mijającą mnie Frankijkę, która obyczajem kobiet frankijskich chodziła po bazarze bez zasłony. Podeszła do mnie, chcąc kupić len, i wtedy ujrzałem w niej tyle urody, że aż mi się rozum zaćmił. Sprzedałem jej trochę lnu nie zwracając uwagi na małą cenę, a ona go wzięła i odeszła. Następnego dnia znów przybyła i znowu sprzedałem jej trochę lnu, jeszcze mniej za to biorąc niż za poprzednim razem. I potem przychodziła ciągle, poznawszy, żem ją sobie umiłował. A miała ona zwyczaj chodzić w towarzystwie jakiejś starej niewiasty i raz powiedziałem do tej starej: „Zaprawdę, ogromnie tę dziewczynę pokochałem. Czy nie miałabyś jakiegoś sposobu, bym się z nią mógł połączyć?” Stara odparła: „Znajdę dla ciebie sposób, ale musi to pozostać tajemnicą pomiędzy nami trojgiem, to znaczy pomiędzy mną, tobą i nią. A poza tym musisz na to wydać pieniądze.” 

środa, 18 października 2017

Opowiadanie o beduinie i jego wiernej żonie

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o beduinie i jego wiernej żonie



Oto Władca Wiernych Muawija siedział pewnego dnia w swej sali przyjęć w Damaszku. A sala ta miała z wszystkich czterech stron otwarte okna, tak że powiew wiatru miał zewsząd swobodne dojście. I gdy kalif tak siedział, wyjrzał w pewnej chwili przez jedno z okien. A był to dzień wielce upalny, bez najlżejszego powiewu, a właśnie było południe i skwar dawał się szczególnie we znaki. I wtem zobaczył Muawija człowieka, którego parzył piasek rozżarzony, i dlatego utykał on idąc boso. Kalif patrzył nań przez chwilę, po czym rzekł do swoich dworzan: „Czy Allach Sławiony, Najwyższy stworzył człowieka nieszczęśliwszego od tego, który musi wędrować o takiej porze i o takiej godzinie?” Rzekł na to jeden z dworzan: „Może zdąża on do Władcy Wiernych?” Rzekł kalif: „Na Allacha, jeśli przyjdzie do mnie, spełnię jego prośbę. Jeśli wyrządzono mu krzywdę, pomogę mu. Hej, niewolniku, stań przy bramie i jeśli ten Arab poprosi, by mu do mnie pozwolono wejść, nie broń mu tego, niech wejdzie!”

Niewolnik uczynił wedle rozkazu kalifa, i gdy beduin podszedł doń, zapytał go niewolnik: „Czego sobie życzysz?” Odrzekł: „Chciałbym się dostać do Władcy Wiernych.” Rzekł mu tedy niewolnik: „Wejdź”, a beduin wszedł i pozdrowił kalifa. I Muawija zwrócił się do beduina: „Z jakiego jesteś plemienia, człowieku?” Odparł: „Z plemienia Tamim.” Spytał kalif: „A co sprowadza cię w taki czas?” Odrzekł: „Przychodzę do ciebie ze skargą i chcę cię prosić o opiekę.” Spytał kalif: „Przed kim?” Powiedział beduin: „Przed Merwanem ibn al-Hakam, twoim namiestnikiem.” I wypowiedział takie oto wiersze:

czwartek, 14 września 2017

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra


Służący Masrur opowiadał: Władcę Wiernych, Haruna ar-Raszida, dręczyła pewnej nocy przykra bezsenność i spytał mnie: „Masrurze, który z poetów jest przy drzwiach?” Wyszedłem do sieni i zastałem tam Dżamila ibn Maamar z plemienia Uzra, rzekłem więc doń: „Władca Wiernych cię wzywa.” A on odrzekł: „Słyszę i jestem posłuszny.” Potem wszedłem, prowadząc go ze sobą, a gdy stanął przed Harunem ar-Raszidem i wyrzekł słowa pozdrowienia należne kalifowi, ów oddał mu pozdrowienie i kazał mu usiąść. Wreszcie rzekł do niego: „Dżamilu, czy mógłbyś opowiedzieć nam o jakimś niezwykłym wydarzeniu?” Dżamil odparł: „Tak, Władco Wiernych. A o czym wolałbyś usłyszeć: o czymś, czego byłem naocznym świadkiem, czy też o czymś, co znam ze słyszenia i co przechowuję w pamięci?”

niedziela, 25 czerwca 2017

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Władca Wiernych Harun ar-Raszid szedł sobie pewnego dnia w towarzystwie Dżafara Barmakidy, gdy nagle spostrzegł kilka dziewcząt czerpiących wodę. Podszedł więc ku nim, chcąc się napić, a oto jedna z nich zwróciła się do innej i wypowiedziała takie oto wiersze:

Powiadam: twój urok niechaj się odwróci
Od mojego łoża, gdy w nim sen zagości,
Abym odpoczywał, aby wygasł we mnie
Ogień, który żarem przepala mi kości.
Zachorzałem ciężko i w boleści łożu
Cierpienie mną władnie, wbija we mnie szpony.
Oto jestem taki, jakiego znasz przecie.
Czy nam wspólny żywot może być sądzony?

I zachwyciły Władcę Wiernych uroda dziewczyny i jej piękne słowa. I rzekł do niej: „Szlachetna dziewczyno, czy to były twoje własne wiersze, czy też ułożył je ktoś inny?” Odrzekła: „To moje wiersze.” Rzekł kalif: „Jeśli są to naprawdę twoje wiersze, to zachowaj treść, zmieniając rym.” Powiedziała więc:

niedziela, 7 maja 2017

Opowieść o Dżaudarze synu kupca Omara

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Dżaudarze, synu kupca Omara, i jego dwóch braciach 


Pewien kupiec imieniem Omar miał trzech synów. Najstarszy z nich zwał się Salim, najmłodszy Dżaudar, a średni Selim. I wychowywał ich, aż stali się mężczyznami. Ale ojciec kochał bardziej Dżaudara od jego dwóch braci, a skoro tamci pojęli, że ojciec najmocniej kocha Dżaudara, ogarnęła ich zazdrość i znienawidzili brata. I zrozumiał kupiec, że jego dwaj synowie nienawidzą swego najmłodszego brata, a był już stary, obawiał się więc, że skoro umrze, Dżaudara spotkają nieprzyjemności ze strony starszych braci. Zwołał tedy rodzinę, mężów zajmujących się podziałem majątku z ramienia kadiego, a także uczonych, i rzekł: „Przynieście mi tu moje pieniądze i moje sukna!” I przynieśli mu to wszystko, a kupiec powiedział: „O ludzie, podzielcie te pieniądze i tkaniny na cztery części zgodnie z postanowieniami prawa.” I uczynili wedle rozkazu, a on dał każdemu synowi jedną część, a czwartą część zatrzymał sobie i rzekł: „To był cały mój majątek. Rozdzieliłem go między nich i teraz nie będzie już z ich strony żadnych roszczeń, ani w stosunku do mnie, ani pomiędzy nimi wzajemnie. Gdy więc umrę, nie będzie między nimi sporów, gdyż jeszcze za życia rozdałem im dziedzictwo. A to, co zatrzymałem, będzie dla mojej żony, matki moich synów, aby się mogła z tego utrzymywać.” Gdy kupiec podzielił swój majątek, umarł niedługo potem, a żaden ze starszych synów nie był zadowolony z tego, co mu ojciec pozostawił. Żądali więc od Dżaudara, by oddał im swoją część, mówiąc do niego:

wtorek, 25 kwietnia 2017

Opowieść o Miedzianym Mieście

Księga 1001 Nocy


Opowieść o Miedzianym Mieście


W dawnych czasach, w minionych wiekach i latach żył w Damaszku syryjskim pewien władca, kalif, który zwał się Abd al-Malik ibn Merwan. Siedział on pewnego dnia w otoczeniu możnych swego państwa, wśród królów i sułtanów. Rozmowa zeszła na opowiadania o dawnych narodach i zebrani wspominali podania o panu naszym Sulejmanie, synu Dauda – pokój z nimi oboma – i mówili o tym wszystkim, co Allach Najwyższy mu dał: potęgę i władzę nad ludźmi, dżinnami, ptakami, dzikimi zwierzętami oraz innymi stworzeniami. I mówił król: „Słyszeliśmy od tych, którzy przed nami żyli, że Allach Najwyższy i Sławiony nie dał żadnemu innemu człowiekowi tego, co dał panu naszemu Sulejmanowi, tak iż osiągnął on to, czego nikt inny nigdy nie osiągnął. Uwięził on nawet w dzbanach dżinny, maridy i szejtany, a otwory dzbanów pozalewał stopionym ołowiem i odcisnął na nim swą pieczęć.” Wówczas Talib ibn Sachl począł opowiadać: Zdarzyło się kiedyś, że pewien mąż wsiadł wraz z grupą innych podróżnych na statek i odpłynęli do kraju Hind. I nie przestawali tak płynąć, aż oto zerwał się przeciwny wiatr, który pognał ich ku jakiemuś nieznanemu lądowi Allacha Najwyższego – a działo się to wśród ciemności nocy. A kiedy wstał dzień, z jaskini owego lądu wyszli do podróżnych ludzie o czarnej skórze i nagich ciałach. Sprawiali wrażenie dzikich zwierząt nie umiejących mówić, gdyż nie rozumieli nic z tego, co do nich mówiono. Mieli wszakże króla, takiego samego jak oni, i on jeden wśród nich znał język arabski. Skoro czarni ujrzeli statek i tych, którzy na nim byli, ich król wyszedł w gronie swoich towarzyszy do podróżnych, pozdrowił ich i powitał, po czym zapytał o ich religię. Gdy już podróżni powiadomili króla o swoich sprawach, on rzekł do nich: „Nie obawiajcie się.” Kiedy zaś kapitan statku zapytał o religię owych czarnych, okazało się, że każdy z nich wyznawał jedną wiarę z tych, które istniały dawniej, przed islamem, zanim został posłany pan nasz Muhammad – niechaj go Allach błogosławi i da mu zbawienie. Wówczas powiedzieli podróżni: „Nie pojmujemy tego, co mówisz, ani też nie wiemy niczego o takiej religii.” Rzekł im wówczas król czarnych: „Przed wami nie dotarł do nas jeszcze żaden z synów Adama.” To rzekłszy król ugościł ich, podając im mięso ptactwa, dzikich zwierząt i ryb, gdyż prócz tego ludzie ci nie znali innego pożywienia.

piątek, 10 marca 2017

Siódme opowiadanie Sindbada żeglarza

Księga 1001 Nocy


Siódme opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży siódmej



Wiedzcie, o zebrani, że gdy powróciłem z mej szóstej podróży, pogrążyłem się, tak jak i dawniej bywało, w wirze zabaw i rozrywek, w przyjemnościach i weselu i tak było przez pewien czas nieustannie, dniami i nocami. Ale cóż, kiedy, mimo że zarobki i zyski moje były nader obfite, dusza moja znów się rwała do tego, by nieznane kraje oglądać, po morzach płynąć, żyć wśród kupców i rozmaitych nowin słuchać. Przystąpiłem więc do dzieła, zapakowałem w sakwy cenne towary przydatne w czasie morskiej podróży i z miasta Bagdadu powiozłem je do miasta Basry. Tam ujrzałem statek gotowy do drogi, a na nim gromadę bogatych kupców. Wszedłem na pokład i wnet się z kupcami zaznajomiłem. I wyruszyliśmy w podróż bezpiecznie i zdrowo. Wiatry nam sprzyjały, aż przybyliśmy do miasta zwanego Madinat as-Sin. Byliśmy pełni najlepszych myśli i wesoło rozprawialiśmy o sprawach podróży i handlowaniu, gdy nagle zerwał się gwałtowny wicher, który dął w dziób okrętu, a potem spadł deszcz i zmoczył nas i wszystkie nasze sakwy. W obawie, by deszcz nie zniszczył nam towarów, poprzykrywaliśmy je pilśniowymi płachtami i workami. I przyzywaliśmy Allacha Najwyższego błagając Go, aby odwrócił klęskę, która na nas spadła.

wtorek, 7 lutego 2017

Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży szóstej


Wiedzcie, o moi bracia, towarzysze i przyjaciele, że powróciwszy z mej piątej podróży, wnet dzięki zabawom, rozrywkom, radości i weselu zapomniałem, co w niej wycierpiałem. Byłem bardzo szczęśliwy i zadowolony i trwałem w tym stanie, aż oto pewnego dnia, gdy siedziałem sobie wesoły, uśmiechnięty i zadowolony, przybyła do mnie grupka kupców. Było po nich widać przebyte trudy podróży i ich widok przypomniał mi dzień mojego powrotu z ostatniej wędrówki, moją radość ze spotkania z rodziną, przyjaciółmi i towarzyszami i to, co czułem, gdy znów wstępowałem na swą ojczystą ziemię. Duszę moją porwała wówczas tęsknota za włóczęgą i handlem i znowu postanowiłem wyruszyć w drogę. Nakupiłem kosztownych towarów potrzebnych do morskiej podróży, spakowałem je i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Tam ujrzałem wielki statek, a na nim kupców i bogatych podróżników wiozących cenne towary. Załadowałem tedy na ów statek również moje ładunki i pomyślnie wyruszyliśmy z Basry. 

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży piątej

Wiedzcie, o bracia moi, że powróciwszy z mej czwartej podróży, rzuciłem się w wir zabaw, uciech i rozrywek i zadowolony z zysków, zdobyczy i łupów wnet zapomniałem o wszystkim, co przeszedłem, co przecierpiałem od przeciwności losu i czego doznałem, a dusza moja znów mnie kusiła do nowej podróży, do oglądania nieznanych krajów, ludów i wysp. Podjąwszy więc postanowienie wstałem i nakupiłem cennych towarów potrzebnych do morskiej podróży, zapakowałem toboły i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Poszedłem na brzeg rzeki i zobaczyłem wielki, wysoki i piękny statek. Zachwyciłem się nim i kupiłem go. Był on świeżo ożaglowany, więc przyjąłem tylko kapitana i załogę, poleciłem też mym niewolnikom i sługom pełnić na statku służbę, po czym załadowałem nań swoje towary. Potem przybyła jeszcze gromada kupców, którzy płacąc mi za przewóz wnieśli na statek swoje mienie i odpłynęliśmy dobrej myśli i zadowoleni wielce. Ciesząc się na zyski spodziewane i tym, że nic nam nie zagraża, podróżowaliśmy bez ustanku od wyspy do wyspy i z morza na morze i oglądając kraje i wyspy schodziliśmy na ląd, aby sprzedawać i kupować. I było tak przez jakiś czas, aż pewnego dnia przybiliśmy do brzegu wielkiej, bezludnej wyspy. Nie było na niej nikogo i wyglądała na wymarłą i opustoszałą, znajdowała się na niej tylko olbrzymia, potężna, biała kopuła. Niektórzy z nas poszli ją więc obejrzeć – a było to ogromne jajo Rucha. Kupcy podeszli i patrzyli na tę kopułę, a nie wiedząc, że jest ona jajem Rucha, poczęli tłuc w nią kamieniami, aż ją rozbili.

wtorek, 28 czerwca 2016

Opowieść o Sindbadzie Żeglarzu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Sindbadzie Żeglarzu



Wieść niesie, o królu szczęśliwy, że za panowania Władcy Wiernych Haruna ar-Raszida żył w mieście Bagdadzie pewien człowiek, którego zwano Sindbadem Tragarzem. Był on ubogiego stanu i aby zarobić, nosił na głowie ciężary. Pewnego dnia wypadło mu w czasie wielkiego upału ogromny ciężar dźwigać. Zmęczony tym ciężarem i utrudzony spiekotą przechodził koło bramy pewnego kupca. A przed bramą tą ziemia była zamieciona i skropiona wodą, powietrze było świeże i nie opodal stała szeroka ława. Tragarz położył na niej swe brzemię, aby odsapnąć chwilę i oddech złapać. A wtedy przez ową bramę doleciał doń rozkoszny powiew i jakiś zapach słodki. Sprawiło mu to taką przyjemność, że na skraju ławy przysiadł, a wtedy z wnętrza domu posłyszał delikatne tony harfy i lutni jak też jakieś czarowne, rozśpiewane głosy. Do tego dołączył się jeszcze świergot ptaków sławiących rozmaitymi językami i głosami Allacha – oby wywyższone było Jego imię. 

piątek, 11 marca 2016

Opowiadanie o Anuszirwanie

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o Anuszirwanie


Opowiadają też, że sprawiedliwy król Anuszirwan udał pewnego dnia, że jest chory, i rozesłał swoich zarządców i ludzi zaufanych po kraju, nakazując im przemierzyć wszystkie dzielnice jego królestwa i wszystkie jego prowincje w poszukiwaniu starej glinianej cegły ze zburzonej osady, aby mógł wyleczyć się przy jej pomocy, gdyż – jak nadmienił o tym swoim towarzyszom – przepisali mu to lekarze. I przemierzali ludzie króla Anuszirwana dzielnice jego królestwa i wszystkie jego prowincje, a gdy powrócili do swego władcy, rzekli: „Nie znaleźliśmy w całym twym królestwie opuszczonej osady ani też starej glinianej cegły.” Anuszirwan ucieszył się tą wiadomością i podziękowawszy za to Allachowi, powiedział: „Zaiste, chciałem tylko zbadać i poddać próbie moje królestwo, by dowiedzieć się, czy na ziemiach podległych mej władzy pozostało jeszcze jakieś miejsce opuszczone i w ruinach, abym je odbudował. Skoro jednak wszystkie osiedla są zamieszkałe, znak to, że dobrze się dzieje w mym państwie, najlepszy porządek panuje we wszystkich dziedzinach, a rozkwit osiągnął pełnię.

niedziela, 14 lutego 2016

O Anuszirwanie i kobiecie

Księga 1001 Nocy

O Anuszirwanie i kobiecie



Opowiadają też, że sprawiedliwy król Kisra Anuszirwan wyjechał pewnego dnia na polowanie i odłączył się od swoich towarzyszy, ścigając gazelę. I kiedy ją tak ścigał, spostrzegł w niewielkiej odległości małą wieś. A że był bardzo spragniony, podjechał do owej wsi i skierował się do wrót domu, który stał pierwszy na jego drodze, a tam zażądał wody, by ugasić pragnienie. Wyszła do niego dziewczyna i zmierzyła go spojrzeniem, po czym wróciła do domu i wycisnęła dlań jedną łodygę trzciny cukrowej, a to, co wycisnęła, zmieszała z wodą i wlała do kubka, wreszcie posypała to czymś wonnym, co wyglądało jak proszek, i podała Anuszirwanowi. Ów zajrzał do kubka i zobaczył tam coś podobnego do pyłu, i zaczął pić po trosze, aż wypił wszystko. Potem rzekł do dziewczyny: „Dziewczyno, jakże dobra i słodka byłaby ta woda, gdyby nie ów proszek, który ją zmącił.” Dziewczyna odrzekła:

wtorek, 9 lutego 2016

O złodzieju i głupcu

Księga 1001 Nocy


O złodzieju i głupcu



Opowiadają też, że pewien głupiec szedł, trzymając w ręku powróz, na którym ciągnął za sobą swego osła. I zobaczyło go dwóch złodziei, a jeden z nich rzekł do swego towarzysza: „Zabiorę osła temu człowiekowi.” Spytał na to ten drugi: „Jak to zrobisz?” Powiedział mu – „Chodź za mną, to zobaczysz.” I poszedł ów drugi złodziej. Pierwszy zaś zbliżył się do osła, zdjął mu z szyi powróz i kazał zwierzę prowadzić swemu towarzyszowi. Sam zaś nałożył sobie na szyję powróz i szedł za głupcem tak długo, aż upewnił się, że jego towarzysz zdołał już oddalić się z osłem. Wtedy stanął, a głupiec ciągnął go za powróz, ale on nie ruszał z miejsca. Wówczas odwrócił się głupiec i zobaczył, że ciągnie na powrozie człowieka. I zapytał go: „Czym ty jesteś?” Złodziej odparł: „Jestem twoim osłem, a zdarzyła mi się rzecz dziwna. Miałem mianowicie matkę, pobożną staruszkę, i przyszedłem do niej pewnego dnia pijany, a ona powiedziała: «Synu mój, nawróć się do Allacha Najwyższego, porzuć grzech!»

niedziela, 24 stycznia 2016

Opowieść o hebanowym koniu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o hebanowym koniu


Opowiadają, że w dawnych czasach żył król potężny i pan wielmożny, który miał trzy córki, podobne błyszczącym księżycom w pełni, i miał też syna, o którym mówiono, że jest podobny księżycowi w dniu czternastym. I oto pewnego dnia, podczas gdy król siedział na tronie swego królestwa, weszło do niego trzech mędrców. Jeden z nich miał złotego pawia, drugi spiżową trąbę, a trzeci konia z kości słoniowej i hebanu. I spytał ich król: „Co to są za rzeczy i jaki z nich jest pożytek?” Odrzekł właściciel pawia: „Pożytek z niego jest taki, że za każdym razem, gdy upłynie godzina dnia czy też nocy, paw wybija ją swymi skrzydłami i krzyczy.” Właściciel trąby powiedział: „Jeżeli położy się tę trąbę na bramie miasta, będzie ona na niej jako strażnik. Ilekroć bowiem podejdzie ku miastu wróg, ona zagra przeciwko niemu i wróg zostanie rozpoznany i zatrzymany.” I rzekł właściciel konia: „O panie mój, pożytek z tego konia jest taki: jeżeli dosiędzie go jakiś człowiek, koń zaniesie go do każdego kraju, do którego człowiek ten będzie chciał się udać.” Rzekł im na to król: „Nie obdarzę was moją łaską wcześniej, aż wypróbuję użyteczność tych przedmiotów”, po czym wypróbował pawia i stwierdził, że jest taki, jak mówił jego właściciel. Wypróbował też trąbę i stwierdził, że jest taka, jak powiedział jej właściciel. Rzekł tedy król do obydwu mędrców: „Proście mnie o jakąś łaskę”, a oni odrzekli: „Prosimy cię, abyś dał każdemu z nas jedną z twoich córek.” I dał im król dwie córki za żony. Potem wystąpił trzeci mędrzec – właściciel konia, ucałował ziemię przed królem i tak u rzekł: „O królu czasu, udziel mi łaski, tak jak udzieliłeś jej moim towarzyszom.” 

piątek, 8 stycznia 2016

Opowiadanie o biedaku i jego przyjacielu

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o biedaku i jego szlachetnym przyjacielu



Opowiadają, że pewien człowiek był niegdyś właścicielem wielkiego majątku, ale stracił go i pozostał bez niczego. Wówczas poradziła mu żona, aby poprosił któregoś ze swoich przyjaciół o coś, co wspomogłoby ich w niedoli. Udał się tedy do jednego ze swych przyjaciół i opowiedział mu o swoich kłopotach, a ten pożyczył mu pięćset denarów, aby mógł rozpocząć handel przy ich pomocy. A człowiek ów był dawniej złotnikiem. Gdy więc wziął od swego przyjaciela pieniądze, udał się na bazar złotników i otworzył tam sklep, aby prowadzić w nim kupno i sprzedaż. Kiedy zasiadł w sklepie, przybyło do niego trzech ludzi i pytali o jego ojca. I powiadomił ich o jego śmierci. A oni pytali dalej: „Czy pozostawił jakie potomstwo?” Odrzekł: „Zostawił tego oto waszego sługę, który stoi przed wami.” Spytali: „A kto wie o tym, że jesteś jego synem?” Odrzekł: „Ludzie na bazarze.” Rzekli: „Przywołaj ich, aby poświadczyli, że jesteś jego synem.” Przywołał więc ludzi, którzy to poświadczyli.

poniedziałek, 14 września 2015

Opowiadanie o sprzątaczu, rzeźni i małżonce pewnego dostojnika

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o sprzątaczu rzeźni i małżonce pewnego dostojnika

Zdarzyło się kiedyś w czasie pielgrzymki, gdy wierni właśnie okrążali Kaabę i cała przestrzeń wokoło zatłoczona była ludźmi, że nagle jakiś człowiek uczepił się zasłony Kaaby, wołając z głębi serca: „Błagam Cię, o Boże, spraw, by zapłonęła gniewem na swego męża i zeszła się ze mną.” Słowa te usłyszała grupa pielgrzymów, którzy chwycili go i zaprowadzili do emira pielgrzymki, nie szczędząc mu razów. I rzekli: „O emirze, zastaliśmy tego człowieka w Świętym Miejscu, wypowiadającego takie a takie słowa.” Emir pielgrzymki rozkazał zatem, by go powieszono, lecz człowiek ów zawołał: „Emirze, na Proroka Allacha! Niech go Bóg błogosławi i da mu zbawienie – wysłuchaj mojej przygody, a potem uczyń ze mną, co zechcesz!” Rzekł mu emir: „Opowiadaj więc!”, a człowiek zaczął: 

Wiedz, emirze, że jestem sprzątaczem i pracuję w rzeźni baranów, wywożąc krew i odpadki na śmietnik. A zdarzyło się pewnego dnia, gdy prowadziłem obładowanego osła, że zobaczyłem uciekających ludzi. Jeden z nich zawołał do mnie: „Wejdź w tę uliczkę, by cię nie zabili!” Spytałem: „Co się stało, że ludzie tak uciekają?” Odrzekł mi jakiś niewolnik: „Jedzie żona pewnego dostojnika i służba przepędza ludzi z jej drogi. Biją wszystkich i nikogo nie oszczędzają.” Wszedłem więc wraz z osłem w zaułek i przystanąłem tam, oczekując, aż tłum się rozejdzie. Zobaczyłem służących z pałkami w rękach oraz trzydzieści niewiast, a wśród nich jedną niby wiotka trzcina jaśniejącą pełnią urody, piękna i wdzięku. Wszystkie inne były do jej usług. Skoro przybliżyła się do bramy uliczki, w której stałem, spojrzała na prawo i lewo, po czym przywołała eunucha. Gdy stanął przed nią, szepnęła mu coś na ucho, on zaś podszedł do mnie i chwycił mnie. Ludzie wokół rzucili się do ucieczki, a inny eunuch wziął mojego osła i poprowadził go. 

sobota, 12 września 2015

Opowiadanie o pawiu i wróblu

Księga 1001 nocy





















W tych samych czasach żył wróbel, który odwiedzał codziennie pewnego ptasiego króla. A tak długo zawsze przebywał u niego w gościnie, że był pierwszym, który do króla przychodził, i ostatnimi który od niego wychodził. I zdarzyło się kiedyś, że na pewnej wysokiej górze zebrała się gromada ptaków i tak między sobą mówiły: „Zaiste, rozmnożyliśmy się i wzrosła ilość sporów pomiędzy nami. Trzeba więc koniecznie, abyśmy wybrali króla, który by miał baczenie na nasze sprawy. Wtedy zapanuje wśród nas zgoda i ustaną kłótnie.” A właśnie przelatywał koło nich ów wróbel i poradził im, aby uczynili królem pawia; bo właśnie paw był tym królem, którego wróbel tak często odwiedzał. I ptaki wybrały pawia czyniąc go swoim królem, a on wyświadczył im wiele dobrodziejstw, wróbla zaś mianował swym wezyrem i doradcą. Lecz bywało, że wróbel zaniedbywał czasem swoje obowiązki zajmując się innymi sprawami. Aż pewnego razu opuścił pawia, którego to bardzo zaniepokoiło, a gdy ów trwał w tym stanie, powrócił nagle wróbel. 

wtorek, 4 sierpnia 2015

Opowiadanie o myszy i łasicy

Księga 1001 nocy

Opowiadanie o myszy i łasicy




Opowiadają, że w mieszkaniu pewnego człowieka gnieździły się mysz i łasica. A człowiek ów był biedny. Pewnego razu, gdy któryś z jego przyjaciół zachorował, a lekarz zalecił mu łuskany sezam, dał mu ów przyjaciel pewną ilość sezamu, aby mu go wyłuskał. Ów biedny człowiek zaś powierzył ziarno sezamu swojej żonie, polecając jej, aby wykonała tę pracę, a ona spełniła polecenie i przyrządziła sezam.

Tymczasem skoro tylko łasica spostrzegła ziarna sezamu, podbiegła i nie ustając przenosiła ziarna do swojej nory przez cały dzień, aż przeniosła tam większą jego część. A gdy przyszła żona owego biednego człowieka, zobaczyła, że sezamu z pewnością ubyło. Usiadła więc pilnując, kto po niego przyjdzie, aby poznać przyczynę braku. Gdy zaś przybiegła znowu łasica, aby przenieść trochę sezamu do swej nory, tak jak to przedtem czyniła, ujrzała siedzącą w mieszkaniu niewiastę i zauważyła, że ona się jej pilnie przygląda.