Pokazywanie postów oznaczonych etykietą allah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą allah. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2025

Bajki buddyjskie - Paw pyszałek

 Paw pyszałek












Dawno, bardzo dawno temu różne zwierzęta mieszkające w Indiach postanowiły wybrać swoich królów. Te, które miały cztery nogi obrały na króla wielkiego lwa. Zwierzęta morskie wybrały wielką rybę. Ptaki zgromadziły się u podnóża Himalajów i ustaliły, że ich królem zostanie Złoty Łabędź. 

Kiedy minęło kilka lat, w rodzinie króla ptaków dorosła piękna panna - Złota Księżniczka. Ojciec bardzo ją kochał i ulegał wszystkim jej kaprysom. Zgodził się również aby księżniczka sama wybrała sobie przyszłego męża. W tym celu król obwieścił, że wszyscy ptasi kawalerowie mają się zebrać na polanie u stóp gór, w kraju, który nazywał się Nepal. 

Przybyły ptaki z całych Indii, a nawet niektórzy kawalerowie przylecieli aż z Tybetu. Były tam piękne łabędzie, zwinne sokoły, kolorowe bażanty, mądre sowy, śnieżnobiałe gęsi i wiele, wiele jeszcze innych ptaków. Księżniczce spodobał się jednak najbardziej kolorowy ze wszystkich - paw. Miał donośny głos, pióra na ciele mieniły się szmaragdowo, a wielki ogon miał wszystkie kolory tęczy.

Wszyscy ptasi kawalerowie zbliżyli się, aby pogratulować mu szczęścia. Przyjmował pochwały z zadowoleniem, a na koniec postanowił zaprezentować całą swoją krasę. Nadął się, rozstawił szeroko ogon i zaczął wykonywać dziwne pląsy. Tańczył tak i tańczył w koło, aż znudził wszystkie zebrane ptaki. Odwróciły się od niego i oddaliły, a on jeszcze tańczył zapamiętale. 

Zagniewał się ptasi król - Złoty Łabędź. Zawstydziła się księżniczka. Powiedziała ojcu:
- Nie chcę mieć za męża takiego pyszałka. Nie chcę go więcej widzieć!
Zgodziła się zostać żoną przyzwoitego, skromnego łabędzia, który przyleciał na uroczystości z sąsiedniego kraju.


Bajki buddyjskie

MISTYKA - SUFI CHISHTY - OŚWIECENIE

Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com


niedziela, 16 czerwca 2024

Nauka i mistyka sufich

Szkoła Sufi Chishty

Nauka i Mistyka Sufich w roku 2025

w Lawendowym Domu na Mazurach

19-22 czerwiec 2025


W programie:

Ścieżka Prawdy, Miłości, Piękna i Harmonii. Jedność z Życiem i całym Stworzeniem. Otwieranie i Rozwijanie Serca. Kontemplacje Serca i Trzeciego Oka! Oddychanie, Oczyszczanie, Dhikr, Wasifa, Metafizyka, Wiara i Etyka. Jak pogodzić duchową praktykę z życiem zawodowym i jak osiągnąć sukces. Sufizm a Joga i Mistyka, Posty, Modlitwy, Duchowe Oddanie. Uzdrawianie Serca i Duszy oraz Praktyka z Aniołem Pokoju. Nauka i Droga Sufich! Mistyka Henocha i El-Morya. Wiara i Etyka. Bliskowschodnia Droga Błogości i Pustki. Symbolika, Intuicja i Wgląd. Subudh – Ścieżka Diamentowej Dobroci. Odnajdowanie radości i sensu życia. Sufizm, a Mistyka Chrześcijańska i Orientalna. Ścieżka Ziraat. Jedność Celu Wszystkich Objawień i Religii. Powszechne Nabożeństwo. Tańce i Śpiewy Sufich Orientu i Taniec Derwiszy. Rozwój duchowy, tajemna wiedza ezoteryczna Zakonu Sufi. Nauki Inayat Khan! Odnajdywanie Woli Bożej w Codziennym Życiu.

Rezerwacja noclegu i zgłoszenie udziału u organizatora. Wymagany jest zadatek.
Rozpoczęcie w sobotę o godz. 10.00 rano, zakończenie w niedzielę ok. godz. 16.00


Warsztaty Mistyki Sufich w roku 2025


Dhikr, Wasifa, Metafizyka. Nauka i Droga Sufich, Symbolika!
18-19 styczeń 2025 - Gliwice

Medytacje sufickie – Tańce - modlitwy – śpiewy duchowe
22-23 marzec 2025 - Lawendowy Dom - Mazury

Weekend z mistyką Sufich dla zaawansowanych praktykujących.
20-21 wrzesień 2025 - Lawendowy Dom - Mazury

22 wrzesień - 3 październik 2025 - Lawendowy Dom - Mazury
Odosobnienie sufickie dla praktykujących sufizm od co najmniej 2 lat.



Informacja: Tel. 518-300-138 mail: chishtiyya99@gmail.com

Zakon Sufi - Ziraat - Sufickie Uzdrawianie - Tańce Sufi - Braterstwo Subudh



czwartek, 15 września 2022

Opowieści sufickie - Tamerlan - Timur Chromy

Tamerlan 

Znana jest opowieść o czasach młodości Tamerlana, wielkiego władcy Mogołów, kiedy nie  był jeszcze świadomy swojego przeznaczenia.










Pewnego dnia, przytłoczony codziennymi obowiązkami i walką o przetrwanie, udał się do lasu w poszukiwaniu śmierci. Położył się na ziemi i czekał, aż ta nadejdzie i uwolni go od wszystkich kłopotów. 

Spotkał go wówczas na swojej drodze derwisz i rozpoznał drzemiący w nim potencjał. Uderzył go laską, chcąc go obudzić. Młodzieniec ocknął się i zaprotestował przeciwko takiemu traktowaniu. Wyznał, że jedyne, czego pragnie, to umrzeć w spokoju.

- Co ty opowiadasz - wykrzyknął Mędrzec - masz przecież cały świat przed sobą! Jeśli tylko zdobędziesz się na wysiłek i odnajdziesz siłę, którą masz w sobie, osiągniesz cel, który ci los wyznaczył.

- Nie chcę tego - odparł Tamerlan - jestem zbyt znużony, a moje serce jest złamane. Nie chcę już dłużej żyć na tym świecie.

- Jeśli nie jesteś szczęśliwy, to znaczy, że nie wiesz jak żyć. Pomyśl, jaki byłby powód istnienia, gdybyśmy przychodzili na świat i odchodzili z niego, nie osiągając wyznaczonego celu?

- Więc wierzysz, że mogę jeszcze coś zdziałać? - spytał skruszony młodzieniec. 

- Tak - odparł derwisz - to jest właśnie powód, dla którego cię zbudziłem. Wstań i staw czoła przeznaczeniu, a z pewnością odniesiesz sukces. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości!

Jego słowa przebudziły ducha Tamerlana i stał się świadomy zadania, jakie miał do spełnienia w świecie. I w miarę upływu czasu dostrzegał, jak znikają przeszkody na jego drodze, a świat go wspiera we wszystkim, czego się podejmuje. W ten sposób otworzył drzwi przed życiem i stał się Wielkim Tamerlanem, jak było mu przeznaczone.

Hazrat Inayat Khan

MISTYKA - SUFI CHISHTY - OŚWIECENIE

Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com


niedziela, 20 czerwca 2021

Wartościowy a bez wartości - Opowieści derwiszów


 







Wartościowy, a bez wartości 


Któregoś dnia król wezwał do siebie doradcę i rzekł: "Potęga prawdziwego myślenia polega na rozpatrzeniu możliwych opcji. Powiedz zatem, które z tych rozwiązań jest lepsze: zwiększyć wiedzę mojego ludu, czy dać im więcej do jedzenia. W obu przypadkach zyskają na tym"'

Sufi odrzekł: "Wasza wysokość, nie ma sensu przekazywać wiedzy ludziom, którzy nie są w stanie jej przyswoić, tak jak i nie ma sensu dawać jedzenia komuś, kto nie rozumie pobudek, jakimi się kierujecie. Zatem zakładanie, że w obu przypadkach zyskają na tym, jest błędne. Jeśli nie będą mogli strawić jedzenia lub jeśli pomyślą, że to łapówka czy że uda im się dostać więcej - przegraliście. Jeśli nie zorientują się, czy to w ogóle wiedza czy nie, lub choćby nie zrozumieją, dlaczego im ją dajecie - nie zyskają na tym. Dlatego pytanie wasze trzeba rozważyć etapowo. Pierwszy etap, to teza, że najbardziej wartościowa osoba jest bezwartościowa, a najbardziej bezwartościowa osoba jest wartościowa".

niedziela, 30 maja 2021

Chleb i klejnoty - Opowieści Derwiszów

 

Chleb i klejnoty

Któregoś dnia pewien król postanowił w ramach bezinteresownej dobroczynności rozdać część swego majątku. Chciał zarazem śledzić jego dalsze losy. Przywołał zatem zaufanego piekarza i nakazał mu wypiec dwa placki chleba: jeden z kilkoma szlachetnymi kamieniami w środku, drugi tradycyjnie, tylko z mąki i wody.

Nakazał zarazem, aby piekarz dał je człowiekowi najbardziej pobożnemu i najmniej pobożnemu, jakich znajdzie.

Następnego ranka w piekarni koło pieca stanęło dwóch ludzi. Jeden miał na sobie strój derwisza i sprawiał wrażenie wielce bogobojnego, ale w rzeczywistości tylko udawał. Drugi, który nie rzekł ani słowa, skojarzył się piekarzowi z kimś niemiłym, bo przypadkiem był do niego podobny z rysów twarzy.

Piekarz dał chleb z kamieniami szlachetnymi człowiekowi w szacie derwisza, temu drugiemu zaś, sprzedał zwykły chleb.

Gdy tylko fałszywy derwisz dostał swoje pieczywo, obmacał je i zważył je uważnie w rękach. Wyczuł palcami twardość klejnotów, ale wydały mu się grudkami źle wymieszanej mąki. Ważył chleb w ręku, a ciężar klejnotów sprawił, że wydawał mu się zbyt ciężki. Zerknął na piekarza i zorientował się, że z tym człowiekiem nie ma żartów. 

Zwrócił się więc do drugiego klienta: "Słuchaj, wymieńmy się chlebami. Sprawiasz wrażenie głodnego, a mój chleb jest większy".

Drugi człowiek nastawiony na pokorne przyjmowanie wszystkiego, co go spotyka z gotowością się wymienił.

Król obserwował wszystko przez szparę w drzwiach piekarni. Był zaskoczony rozwojem sytuacji, przy czym nie dostrzegał względnej wartości obu ludzi.

Fałszywy derwisz dostał zwykły placek chleba. Król wywnioskował, że to los tak chciał, żeby uchronić go przed bogactwem. Prawdziwie dobry człowiek znalazł drogocenne kamienie i mógł uczynić z nich słuszny użytek. Król nie był w stanie zinterpretować tego wydarzenia.

  • Zrobiłem, co mi nakazano - mówił piekarz.
  • Losem nie sposób manipulować - mówił król.
  • Ale ze mnie spryciarz - mówił fałszywy derwisz.
Komentarz:

Tę historię opowiada się w Gazargahu, grobowcu w zachodnim Afganistanie, w którym od roku 1089 spoczywa wielki nauczyciel suficki Khwaja Abdullah Ansari. Jedna z nurtów Jego nauk sprowadza się do tego, że ludzie otrzymują niekiedy rzeczy, które w przyszłości mogą okazać się dla nich bardzo cenne, co wcale nie znaczy, że faktycznie z nich skorzystają.

MISTYKA - SUFI CHISHTY - OŚWIECENIE

Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com

sobota, 6 marca 2021

Król i biedny chłopak

 

Król i biedny chłopak

Człowiek sam nie da rady przejść ścieżki wewnętrznego rozwoju. Nie jest wskazane, żebyś wyruszał sam, gdyż potrzebny jest do tego przewodnik. Ten, którego zwiemy sułtanem, to przewodnik, a ten, którego zwiemy biednym chłopcem, to poszukujący.

Powiadają, że oddzielono sułtana Mahmuda od jego armii. Jadąc konno ujrzał chłopca na brzegu rzeki. Malec zarzucił już sieć i wydawał się bardzo smutny.

- Dziecko moje- powiedział sułtan - dlaczego jesteś nieszczęśliwy? Nigdy nie widziałem nikogo w takim stanie.

- Sułtanie - odparł chłopiec - jestem jednym z siedmiu dzieci. Nie mamy ojca i żyjemy z matką w nędzy, nikt nam nie pomaga. Przychodzę tu każdego dnia i zarzucam sieć na ryby, byśmy mieli wieczorem co jeść. Jeśli w dzień czegoś nie złapię, to idziemy spać o pustych brzuszkach.

- Dziecko - powiedział sułtan - pozwól, że pomogę ci w twoim zajęciu.

Chłopak zgodził się i sułtan Mahmud zarzucił sieć, a dzięki jego królewskiej ręce złapało się w nią sto ryb.

Sufi Fariduddin Attar

niedziela, 10 stycznia 2021

Głupi, mądry i dzban - Opowieści Derwiszów

 Głupi, mądry i dzban








Mianem głupca można określić człowieka, który z uporem interpretuje błędnie to, co mu się przytrafia, co sam zrobi, albo do czego przyczynią się inni, przy czym jego wyjaśnienia są z pozoru tak prawdopodobne, że i jemu samemu i jemu podobnym obszerne dziedziny życia i myśli ludzkiej wydają się logiczne i prawdziwe.

Takiego to głupca posłano kiedyś do mądrego człowieka po wino. Po drodze głupiec stłukł jednak przez nieuwagę dzban o kamień. 

Gdy dotarł do domu mądrego człowieka, pokazał mu ucho dzbana i powiedział:

- Człowiek o takim to a takim imieniu przekazał ci ten dzban, ale potworny kamień mi go ukradł.

Mądrego człowieka rozbawiły słowa przybysza i chcąc sprawdzić, czy jest zdrów na umyśle, spytał:

- Skoro skradziono ci dzban, to dlaczego mi dajesz ucho po nim?

- Nie taki ze mnie tępak, jak ludzie gadają - odparł głupiec - i dlatego przyniosłem ci ucho, by poświadczyć całą historię.

Nauczający derwisze wielokrotnie powracają do kwestii, że ludzie zazwyczaj nie potrafią dostrzec ukrytego nurtu rządzącego biegiem wypadków, a tylko wtedy byliby w stanie w pełni wykorzystać życie. Tych, którzy widzą ukrytą tendencję nazywa się "Mędrcami", podczas gdy o zwykłych ludziach mówi się, że "są pogrążeni we śnie" lub nazywa się ich głupcami.

Fragment nauk derwiszów - autor Pir-o-Sara - "Starzec Odziany w Łataną Szatę" z Afganistanu.

MISTYKA - SUFI CHISHTY - OŚWIECENIE

Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com

piątek, 10 stycznia 2020

Zasady Duchowego Braterstwa

ZASADY DUCHOWEGO BRATERSTWA 


Kulturalno-duchowe Orędzie Sufi jest wołaniem do wszystkich tych, których godzina przebudzenia nastała, a kołyską dla tych którzy potrzebują jeszcze spać w niewiedzy! 

Tyle razy robisz znaczący krok naprzód w duchowej podróży ku Oświeceniu ile razy przychodzisz z otwartym sercem, wdzięcznością i p/oddaniem szczerze uczyć się, praktykować i służyć do jednego z wielkich duchowych przewodników ludzkości znanych jako Pir, Murszid czy też Sufi Szaikh. Ilekroć Uczeń porzuca Nauczyciela, tylekroć cofa się do punktu wyjścia w swoim życiu, tracąc wszystko to co otrzymał! 


Dziesięć Wybranych Ideałów Duchowych Sufi Cziszti (Ćiśti') 


















  1. Jest Jeden Bóg, Alla'h, Wieczny, Jedyna Istota; nic nie istnieje oprócz Niego! 
  2. Jest Jeden Mistrz, Khidr, Duch Przewodnictwa, ustami którego jest Szaikh nieustannie prowadzący wszystkich swoich zwolenników ku Światłu, Harmonii i Prawdzie! 
  3. Jest Jedna Religia, religia Miłości i Prawdy, niezachwiany postęp we właściwym kierunku, ku realizacji Idei która spełnia cel życia każdej Duszy! 
  4. Jest Jedno Dobre Prawo, Prawo Wzajemności, Prawo Odpłaty, Kary i Nagrody, które jest widziane i przestrzegane przez dobre, humanitarne i bezosobiste Sumienie które rozwinęło poczucie Prawości i Sprawiedliwości! 
  5. Jest Jedna Święta Księga, Święty Manuskrypt Natury Bożej, jedyna Księga, która może Oświecić tego, kto ją czyta ze zrozumieniem! 
  6. Jest Jedno Braterstwo, duchowe braterstwo oświeconych mistrzów ludzkości, które jednoczy dzieci Ziemi nie czyniąc między nimi różnicy w Ojcostwie Boga! 
  7. Jest Jedna Moralna Zasada, Miłość, która wytryska z samozaparcia i zakwita we wszelkich dziełach Dobroczynności, Służenia i Pomagania innym istotom! 
  8. Jest Jeden Cel Uwielbienia, Piękno, które wznosi serce wielbiciela Boga przez wszystkie aspekty rzeczywistości, od widzialnego do tego co Niewidzialne! 
  9. Jest Jedna Prawda, prawdziwa wiedza wyższej boskiej istoty, która jest wewnątrz i na zewnątrz wszelkiej formy, jako esencja wszelkiej Wiedzy i Mądrości! 
  10. Jest Jedna Ścieżka, unicestwienie fałszywej jaźni w Boskiej Rzeczywistości, która wznosi śmiertelnego ku Nieśmiertelności i w której przebywa wszelka Doskonałość!

MISTYKA - SUFI CHISHTY - OŚWIECENIE
Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com


niedziela, 16 grudnia 2018

Opowieść o szewcu Maarufie

Księga 1001 Nocy

Opowieść o szewcu Maarufie


Prawią, o królu szczęśliwy, że w Kairze, mieście przez Allacha strzeżonym, żył był pewien szewc, który stare buty łatał. Miał on na imię Maaruf, żona zaś jego nazywała się Fatima, a przezywano ją al-Urra. Przezwano ją tak nie dla innych względów, jeno dlatego, że była wszeteczna, złośliwa, bezwstydna i swarliwa wielce. Zawojowała ona całkiem swojego męża i co dzień lżyła go, i tysiąc razy przeklinała, a on zatrwożony był jej nikczemnością i lękał się jej złości i podłości, był bowiem człowiekiem rozumnym i dbałym o cześć swoją, choć ubogiego stanu. Gdy dużo zarobił, oddawał jej swój zarobek cały, a gdy zdarzyło się, że zarobił mało, to tej samej nocy pastwiła się nad nim, zdrowie mu psuła i noc jego czyniła czarniejszą od jej sumienia. Była ona jak ta, o której poeta mówił:

Ileż nocy przepędziłem z moją żoną,
Udręczony w mej łożnicy.
O, dlaczegóż nie przyniosłem był trucizny,
By śmierć zadać wszetecznicy! 

I pośród utrapień wielu, jakich temu człowiekowi żona jego przysparzała, było też i to, że kiedyś od niego zażądała: „Maarufie, chcę, abyś mi dziś wieczór kunafę z miodem pszczelim przyniósł!” Odrzekł jej: „Allach Najwyższy mi w tym dopomoże i przyniosę ci ją wieczorem, choć, na Allacha, ani dirhema dziś nie mam, lecz Pan nasz na pewno przyjdzie mi z pomocą.” Żona odkrzyknęła na to: „Nie chcę słyszeć takich słów! Przyjdzie z pomocą czy nie przyjdzie, nie waż mi się bez kunafy z miodem pszczelim na oczy pokazywać. Jeśli bowiem wrócisz bez niej, noc twoją uczynię podobną do losu, jaki ci przypadł, gdy pojąłeś mnie za żonę i w moje ręce wpadłeś!” Odrzekł: „Allach jest łaskawy”, i wyszedł biedny człek, a troska malowała się na jego twarzy. I odmówił modły poranne, i otworzywszy swój kramik, prosił: „Błagam Cię, o Panie, abyś mi dał możliwość zdobycia tej kunafy i abyś ustrzegł mnie dzisiejszej nocy przed złością tej ladacznicy!”

czwartek, 13 września 2018

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze


Mówią, że w mieście Aleksandrii żyli sobie kiedyś dwaj ludzie. Jeden był farbiarzem i zwał się Abu Kir, a drugi był balwierzem i zwano go Abu Sir. Byli oni sąsiadami na bazarze – sklep balwierza był tuż naprzeciw sklepu farbiarza. Farbiarz był kłamcą, oszustem i złoczyńcą wielkim, o czole jakby z kamienia wyciosanym lub odłupanym z progu żydowskiej synagogi. Nie wstydził się żadnej niegodziwości wyrządzanej ludziom. Zazwyczaj gdy mu ktoś dawał tkaninę do ufarbowania, żądał od niego zapłaty z góry, udając, że musi za to nabyć środki do farbowania. A gdy mu ktoś zapłacił z góry, farbiarz brał pieniądze i wydawał je na jedzenie i picie dla siebie. Co więcej, ledwo właściciel tkaniny się oddalił, farbiarz sprzedawał tkaninę, a pieniądze za nią otrzymane wymieniał na jadło, napitek i inne rzeczy.

Jadał zaś dobrze i byle czym się nie zadowalał, uznawał tylko najwykwintniejsze potrawy i pił najznakomitsze trunki, co rozum odbierają. A skoro przychodził właściciel tkaniny, farbiarz mówił do niego: „Przyjdź do mnie jutro przed wschodem słońca, a otrzymasz swoją rzecz ufarbowaną.” I odchodził właściciel, mówiąc sobie w duchu: „Od dziś do jutra jest niedaleko.” I wracał na następny dzień o umówionej porze po to, by usłyszeć od farbiarza: „Wstąp do mnie jutro, bo zaprawdę, wczoraj nie miałem czasu farbować; goście przyszli do mnie i musiałem dotrzymać im towarzystwa, póki nie odeszli. Lecz jutro, gdy się zjawisz przed wschodem słońca, tkanina twoja będzie już gotowa.” I znów odchodził taki człowiek, i wracał trzeciego dnia, a farbiarz tak do niego mówił: „Naprawdę, wczorajsza zwłoka była usprawiedliwiona, gdyż moja żona tej nocy właśnie rodziła i cały dzień byłem zajęty różnymi sprawami. Jutro jednak wstąp do mnie, na pewno będziesz mógł odebrać swoją rzecz ufarbowaną.” I znów odchodził taki człowiek z niczym, a gdy się później o umówionej porze zgłaszał, farbiarz zbywał go jakimś nowym wykrętem i przysięgał, i obiecywał mu wykonać pracę na inny dzień, ale nigdy nie dotrzymywał słowa. A gdy oszukany głupiec mówił w końcu zniecierpliwiony: „Ile już razy mówiłeś mi: jutro! Oddaj mi moją własność, bo odechciało mi się już farbowania!”, farbiarz odpowiadał mu: „Na Allacha, bracie mój, wstyd mi przed tobą, ale wyznam ci całą prawdę. Oby Allach ukarał tego, co szkodę ludziom wyrządza, zabierając im ich własność!” Poszkodowany pytał: „Powiedz mi, co się stało?”, a farbiarz odpowiadał:” Rzecz twą ufarbowałem na kolor, jakiego nikt dotychczas nie widział, po czym rozwiesiłem ją na sznurze, a stamtąd skradziono mi ją. Nie mam nawet pojęcia, kto jest złodziejem.” Jeśli właściciel tkaniny był poczciwcem, mówił: „Allach mi to jakoś wynagrodzi”, lecz jeśli był to człowiek popędliwy, łajał farbiarza, i kłócił się z nim, ale nic na tym nie wygrywał, nawet gdy go chciał przed kadim skarżyć.

wtorek, 29 maja 2018

Oredzie Sufich - Suficka Ścieżka Serca

Orędzie Sufich - Suficka Ścieżka Serca



W imię Boga Miłosiernego i Łaskawego
Chwała Bogu Panu Światów.
Miłosiernemu i Łaskawemu
Królowi dnia Sądu.
Ciebie jednego czcimy i ciebie jednego prosimy o pomoc.
Prowadź nas Drogą prostą,
Drogą tych, których obdarzyłeś Dobrodziejstwami (Miłością),
nie zaś tych na których jesteś zagniewany, ani tych, którzy błądzą.

Siedem Wersetów modlitwy al-Fātiha (Modlitwy Otwierającej) - często powtarzanych, które stanowią Otwarcie Świętej Księgi - to skrócony obraz siedmiu stopni duchowej Drogi Pielgrzyma, który wspina się do swego Stwórcy. Fātiha (Otwarcie) stanowi siedem stopni ścieżki Mądrości jaką w istocie jest każdy Zakon Suficki i może być przyrównana do siedmiu stopni perskiej piramidy zwanej ziguratem. Salāt (Modlitwa), to znak, że tych siedem fraz stanowi całkowitą i doskonała modlitwę, a liczba siedem - symbol mistycznej doskonałości - dodatkowo wskazuje na pełnię i doskonałość tych wersetów jako uniwersalnej Modlitwy każdego autentycznego Zakonu Sufi. Każdy murid (uczeń) sufickiej Drogi recytuje, intonuje lub powtarza w myśli wersety tej Modlitwy (Salāt) kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy każdego dnia swego życia. Wierni duchowej Drodze objawionej przez Archanioła Gabriela intonują zwykle nie mniej niż 17 razy dziennie, częściowo półgłosem, a częściowo w myślach. Modlitwa Otwierająca bywa też tematem skupienia myśli w czasie podróży czy spaceru. Częste powtarzanie słów Otwarcia w myślach, w różnych warunkach i okolicznościach może być źródłem Radości i Ekstazy, źródłem Azīm dla wszystkich, którzy poczuwają się od jedności serca z Zakonem Sufi lub Bractwem Subudh. 

czwartek, 14 września 2017

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra


Służący Masrur opowiadał: Władcę Wiernych, Haruna ar-Raszida, dręczyła pewnej nocy przykra bezsenność i spytał mnie: „Masrurze, który z poetów jest przy drzwiach?” Wyszedłem do sieni i zastałem tam Dżamila ibn Maamar z plemienia Uzra, rzekłem więc doń: „Władca Wiernych cię wzywa.” A on odrzekł: „Słyszę i jestem posłuszny.” Potem wszedłem, prowadząc go ze sobą, a gdy stanął przed Harunem ar-Raszidem i wyrzekł słowa pozdrowienia należne kalifowi, ów oddał mu pozdrowienie i kazał mu usiąść. Wreszcie rzekł do niego: „Dżamilu, czy mógłbyś opowiedzieć nam o jakimś niezwykłym wydarzeniu?” Dżamil odparł: „Tak, Władco Wiernych. A o czym wolałbyś usłyszeć: o czymś, czego byłem naocznym świadkiem, czy też o czymś, co znam ze słyszenia i co przechowuję w pamięci?”

niedziela, 25 czerwca 2017

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Władca Wiernych Harun ar-Raszid szedł sobie pewnego dnia w towarzystwie Dżafara Barmakidy, gdy nagle spostrzegł kilka dziewcząt czerpiących wodę. Podszedł więc ku nim, chcąc się napić, a oto jedna z nich zwróciła się do innej i wypowiedziała takie oto wiersze:

Powiadam: twój urok niechaj się odwróci
Od mojego łoża, gdy w nim sen zagości,
Abym odpoczywał, aby wygasł we mnie
Ogień, który żarem przepala mi kości.
Zachorzałem ciężko i w boleści łożu
Cierpienie mną władnie, wbija we mnie szpony.
Oto jestem taki, jakiego znasz przecie.
Czy nam wspólny żywot może być sądzony?

I zachwyciły Władcę Wiernych uroda dziewczyny i jej piękne słowa. I rzekł do niej: „Szlachetna dziewczyno, czy to były twoje własne wiersze, czy też ułożył je ktoś inny?” Odrzekła: „To moje wiersze.” Rzekł kalif: „Jeśli są to naprawdę twoje wiersze, to zachowaj treść, zmieniając rym.” Powiedziała więc:

wtorek, 25 kwietnia 2017

Opowieść o Miedzianym Mieście

Księga 1001 Nocy


Opowieść o Miedzianym Mieście


W dawnych czasach, w minionych wiekach i latach żył w Damaszku syryjskim pewien władca, kalif, który zwał się Abd al-Malik ibn Merwan. Siedział on pewnego dnia w otoczeniu możnych swego państwa, wśród królów i sułtanów. Rozmowa zeszła na opowiadania o dawnych narodach i zebrani wspominali podania o panu naszym Sulejmanie, synu Dauda – pokój z nimi oboma – i mówili o tym wszystkim, co Allach Najwyższy mu dał: potęgę i władzę nad ludźmi, dżinnami, ptakami, dzikimi zwierzętami oraz innymi stworzeniami. I mówił król: „Słyszeliśmy od tych, którzy przed nami żyli, że Allach Najwyższy i Sławiony nie dał żadnemu innemu człowiekowi tego, co dał panu naszemu Sulejmanowi, tak iż osiągnął on to, czego nikt inny nigdy nie osiągnął. Uwięził on nawet w dzbanach dżinny, maridy i szejtany, a otwory dzbanów pozalewał stopionym ołowiem i odcisnął na nim swą pieczęć.” Wówczas Talib ibn Sachl począł opowiadać: Zdarzyło się kiedyś, że pewien mąż wsiadł wraz z grupą innych podróżnych na statek i odpłynęli do kraju Hind. I nie przestawali tak płynąć, aż oto zerwał się przeciwny wiatr, który pognał ich ku jakiemuś nieznanemu lądowi Allacha Najwyższego – a działo się to wśród ciemności nocy. A kiedy wstał dzień, z jaskini owego lądu wyszli do podróżnych ludzie o czarnej skórze i nagich ciałach. Sprawiali wrażenie dzikich zwierząt nie umiejących mówić, gdyż nie rozumieli nic z tego, co do nich mówiono. Mieli wszakże króla, takiego samego jak oni, i on jeden wśród nich znał język arabski. Skoro czarni ujrzeli statek i tych, którzy na nim byli, ich król wyszedł w gronie swoich towarzyszy do podróżnych, pozdrowił ich i powitał, po czym zapytał o ich religię. Gdy już podróżni powiadomili króla o swoich sprawach, on rzekł do nich: „Nie obawiajcie się.” Kiedy zaś kapitan statku zapytał o religię owych czarnych, okazało się, że każdy z nich wyznawał jedną wiarę z tych, które istniały dawniej, przed islamem, zanim został posłany pan nasz Muhammad – niechaj go Allach błogosławi i da mu zbawienie. Wówczas powiedzieli podróżni: „Nie pojmujemy tego, co mówisz, ani też nie wiemy niczego o takiej religii.” Rzekł im wówczas król czarnych: „Przed wami nie dotarł do nas jeszcze żaden z synów Adama.” To rzekłszy król ugościł ich, podając im mięso ptactwa, dzikich zwierząt i ryb, gdyż prócz tego ludzie ci nie znali innego pożywienia.

piątek, 10 marca 2017

Siódme opowiadanie Sindbada żeglarza

Księga 1001 Nocy


Siódme opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży siódmej



Wiedzcie, o zebrani, że gdy powróciłem z mej szóstej podróży, pogrążyłem się, tak jak i dawniej bywało, w wirze zabaw i rozrywek, w przyjemnościach i weselu i tak było przez pewien czas nieustannie, dniami i nocami. Ale cóż, kiedy, mimo że zarobki i zyski moje były nader obfite, dusza moja znów się rwała do tego, by nieznane kraje oglądać, po morzach płynąć, żyć wśród kupców i rozmaitych nowin słuchać. Przystąpiłem więc do dzieła, zapakowałem w sakwy cenne towary przydatne w czasie morskiej podróży i z miasta Bagdadu powiozłem je do miasta Basry. Tam ujrzałem statek gotowy do drogi, a na nim gromadę bogatych kupców. Wszedłem na pokład i wnet się z kupcami zaznajomiłem. I wyruszyliśmy w podróż bezpiecznie i zdrowo. Wiatry nam sprzyjały, aż przybyliśmy do miasta zwanego Madinat as-Sin. Byliśmy pełni najlepszych myśli i wesoło rozprawialiśmy o sprawach podróży i handlowaniu, gdy nagle zerwał się gwałtowny wicher, który dął w dziób okrętu, a potem spadł deszcz i zmoczył nas i wszystkie nasze sakwy. W obawie, by deszcz nie zniszczył nam towarów, poprzykrywaliśmy je pilśniowymi płachtami i workami. I przyzywaliśmy Allacha Najwyższego błagając Go, aby odwrócił klęskę, która na nas spadła.

wtorek, 7 lutego 2017

Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży szóstej


Wiedzcie, o moi bracia, towarzysze i przyjaciele, że powróciwszy z mej piątej podróży, wnet dzięki zabawom, rozrywkom, radości i weselu zapomniałem, co w niej wycierpiałem. Byłem bardzo szczęśliwy i zadowolony i trwałem w tym stanie, aż oto pewnego dnia, gdy siedziałem sobie wesoły, uśmiechnięty i zadowolony, przybyła do mnie grupka kupców. Było po nich widać przebyte trudy podróży i ich widok przypomniał mi dzień mojego powrotu z ostatniej wędrówki, moją radość ze spotkania z rodziną, przyjaciółmi i towarzyszami i to, co czułem, gdy znów wstępowałem na swą ojczystą ziemię. Duszę moją porwała wówczas tęsknota za włóczęgą i handlem i znowu postanowiłem wyruszyć w drogę. Nakupiłem kosztownych towarów potrzebnych do morskiej podróży, spakowałem je i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Tam ujrzałem wielki statek, a na nim kupców i bogatych podróżników wiozących cenne towary. Załadowałem tedy na ów statek również moje ładunki i pomyślnie wyruszyliśmy z Basry. 

czwartek, 15 września 2016

Drugie opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy

Drugie opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży drugiej




Wieść niesie, o królu szczęśliwy, że gdy przyjaciele zebrali się u Sindbada Żeglarza, ów tak im opowiadał: Zaiste, wiodłem żywot rozkoszny, ale pewnego dnia przyszło mi na myśl, aby znów udać się w podróż do nieznanych krajów i ludów. Moja dusza podszeptywała mi, abym zajął się kupiectwem, gdyż w ten sposób, zarabiając na życie, mógłbym oglądać różne kraje i wyspy. Począłem więc przygotowywać się do tego przedsięwzięcia i z majątku swego wydałem niemało na zakup towarów i wszystkich innych rzeczy potrzebnych do drogi. Potem zapakowałem to wszystko i udałem się na wybrzeże. Tam zastałem nowy, okazały statek, ożaglowany piękną tkaniną, mający liczną załogę, zasobny i we wszystko zaopatrzony, więc załadowałem nań swoje rzeczy. Wraz ze mną była na statku spora gromada innych kupców i odpłynęliśmy jeszcze tego samego dnia. Podróż układała się nam pomyślnie i nie ustając płynęliśmy z morza na morze i z wyspy na wyspę, a w każdym miejscu, gdzieśmy kotwicę zarzucali, spotykaliśmy kupców i ludzi możnych, sprzedających i kupujących, i sami też uprawialiśmy handel i wymienialiśmy towary.

niedziela, 31 lipca 2016

Pierwsze opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy

Pierwsze opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży pierwszej

















Wiedzcie, o szlachetni panowie, że ojciec mój był jednym z najzamożniejszych kupców, miał wiele pieniędzy i znaczny majątek. Zmarł on, gdy byłem małym chłopcem, pozostawiając mi w spadku pieniądze, kosztowności i wiejską posiadłość. Gdy podrosłem, na wszystkim tym położyłem swą rękę. Jadałem wykwintne potrawy, piłem wyszukane trunki, nie stroniłem od towarzystwa młodzieży i strojąc się w piękne szaty, zabawiałem się wraz z mymi przyjaciółmi i towarzyszami. Zdawało mi się, że będzie to trwało wiecznie i wyjdzie mi na dobre. Żyłem tak beztrosko przez pewien czas, a gdy mi wreszcie rozum wrócił i opamiętałem się, spostrzegłem, że majątek mój skurczył się, a tym samym położenie moje całkiem się odmieniło. Roztrwoniłem bowiem wszystko i gdy zdałem sobie z tego sprawę, ogarnęły mnie zgroza i przerażenie i wspominałem zdanie, które mi kiedyś ojciec powiedział.

wtorek, 28 czerwca 2016

Opowieść o Sindbadzie Żeglarzu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Sindbadzie Żeglarzu



Wieść niesie, o królu szczęśliwy, że za panowania Władcy Wiernych Haruna ar-Raszida żył w mieście Bagdadzie pewien człowiek, którego zwano Sindbadem Tragarzem. Był on ubogiego stanu i aby zarobić, nosił na głowie ciężary. Pewnego dnia wypadło mu w czasie wielkiego upału ogromny ciężar dźwigać. Zmęczony tym ciężarem i utrudzony spiekotą przechodził koło bramy pewnego kupca. A przed bramą tą ziemia była zamieciona i skropiona wodą, powietrze było świeże i nie opodal stała szeroka ława. Tragarz położył na niej swe brzemię, aby odsapnąć chwilę i oddech złapać. A wtedy przez ową bramę doleciał doń rozkoszny powiew i jakiś zapach słodki. Sprawiło mu to taką przyjemność, że na skraju ławy przysiadł, a wtedy z wnętrza domu posłyszał delikatne tony harfy i lutni jak też jakieś czarowne, rozśpiewane głosy. Do tego dołączył się jeszcze świergot ptaków sławiących rozmaitymi językami i głosami Allacha – oby wywyższone było Jego imię. 

poniedziałek, 23 maja 2016

Opowiadanie o sprawiedliwości Allaha

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o sprawiedliwości Allacha



Opowiadają też, że jeden z proroków – niech Allach błogosławi ich wszystkich i da im zbawienie – oddawał cześć Allachowi na wysokiej górze, a u jej podnóża płynął obfity strumień wody. Za dnia prorok ów zwykł był siadywać na szczycie góry, gdzie nie mogli dostrzec go ludzie, on zaś sławił Allacha Najwyższego, a gdy spoglądał w dół, widział ludzi, którzy przybywali do strumienia. I kiedy tak pewnego dnia siedział, patrząc na strumień, spostrzegł wtem, jak jakiś jeździec zbliżył się i zsiadłszy ze swego konia, zdjął z jego grzbietu torbę podróżną, a potem wypoczywał, napił się wody i wreszcie odjechał dalej, zostawiwszy torbę. A były w niej denary. Wkrótce potem nadszedł jakiś inny człowiek, by napić się wody ze strumienia. Wziął on ów worek z pieniędzmi, ugasił pragnienie, odszedł w pośpiechu. Po nim zaś przyszedł tam drwal z ciężką wiązką drzewa na plecach i usiadł nad strumykiem, chcąc się napić wody. Lecz równocześnie nadjechał ów jeździec, który tam był pierwszy, i zmartwiony spytał drwala: „Gdzie jest torba podróżna, która tu leżała?” A drwal odrzekł: „Nic o niej nie wiem.” Jeździec wyciągnął wtedy miecz, ugodził nim i zabił drwala, po czym przeszukał jego odzienie, lecz nic nie znalazł. Zostawił więc zabitego i ruszył w swoją drogę.