Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pustynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pustynia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 września 2019

Opowieść o piaskach pustyni i strumieniu

Opowieść o piaskach i strumieniu
















Pewien strumień, płynący ze źródeł w dalekich górach, przepływał przez wszelkiego rodzaju tereny, aż wreszcie dotarł do piasków pustyni. Już miał przeprawić się przez nie, tak samo jak przez wszelkie inne przeszkody, gdy stwierdził, że wody jego znikają pochłaniane przez piasek. Strumień był przekonany, że przebycie pustyni jest jego przeznaczeniem, jednak nie widział na to sposobu.
- Wiatr pokonuje pustynię, więc i strumień może tego dokonać - w pewnej chwili dobiegł go szept z pustyni. Strumień widział, że gdy tylko rzucał się w piasek, znikał pochłonięty przez niego. Wiatr zaś unosił się w powietrzu i dzięki temu przeprawiał się przez pustynię.
- Nie pokonasz pustyni płynąc tak, jak zawsze płynąłeś. Znikniesz albo staniesz się bagniskiem. Musisz pozwolić wiatrowi, by przeniósł cię do celu twej wędrówki.
- Ale jak mam to uczynić?
- Pozwól, by wiatr cię wchłonął.
Strumień nie mógł zaakceptować tego sposobu. Nigdy jeszcze nie został przez nic wchłonięty. Nie chciał tracić swej indywidualności. A gdyby ją stracił... skąd miał wiedzieć, że ją w ogóle odzyska?
- Taka jest rola wiatru -szeptały piaski. - Wiatr unosi wodę i przenosi ją nad pustynią, a potem pozwala jej opaść. Woda opada deszczem i na powrót staje się rzeką.
- Skąd mam wiedzieć, że tak jest naprawdę?
- Tak jest. Jeśli nie wierzysz, staniesz się co najwyżej grzęzawiskiem. Nawet to zająć może wiele, wiele lat. Bycie grzęzawiskiem to nie to samo co bycie strumieniem.
- Czy nie mogę pozostać strumieniem takim, jakim jestem dzisiaj?
- W żadnym razie takim nie pozostaniesz - szeptały piaski. - Twoja istota zostanie uniesiona i z niej znów powstanie strumień. Nazywają cię dziś tak, jak cię nazywają, ponieważ nie wiesz, co jest twoją istotą.
Gdy strumień usłyszał te słowa, w jego myślach odezwały się dalekie echa. Przypomniał sobie, jak przez mgłę, pewien stan, w którym obejmowały go - a może tylko jakąś jego część - ramiona wiatru. Przypomniał też sobie, że było to prawdą, choć nie było takie oczywiste. I strumień wzniósł się w oparach w witające go ramiona wiatru, który delikatnie i z łatwością uniósł go i przeniósł przez pustynię, pozwalając opaść miękko, gdy tylko dotarli do szczytu góry, oddalonej o wiele, wiele mil. Ponieważ strumień miał wątpliwości, mógł lepiej sobie przypomnieć i zapamiętać szczegóły tego przeżycia.
- Tak, teraz poznałem moją prawdziwą tożsamość. Strumień uczył się. Piaski szeptały:
- My to wiemy dlatego, że widzimy to co dnia, i dlatego, że my - piaski - rozciągamy się na całej drodze, od rzeki aż po górę.

To dlatego powiadają, że bieg strumienia życia zapisany jest w piaskach pustyni.

Mądrość Piasków - przypowieść suficka
Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com

czwartek, 5 lutego 2015

Opowiadanie o niewiernym wezyrze

Księga Tysiąca i Jednej Nocy


Opowieść o niewiernym wezyrze



















Pewien król miał syna, który ogromnie lubił polowanie i łowy, i miał też wezyra, któremu polecił, by towarzyszył królewskiemu synowi wszędzie, gdziekolwiek by on skierował swe kroki. Pewnego dnia królewicz wyruszył na polowanie i łowy, a razem z nim udał się wezyr jego ojca. Gdy tak razem jechali, obaj ujrzeli wielkiego zwierza. Wezyr rzekł do królewskiego syna: „Dalejże, pędź za tym zwierzem, doścignij go!” Królewicz pogonił za zwierzyną, lecz zwierz zniknął mu z oczu i przepadł w pustyni, a młodzieniec stanął bezradnie, nie wiedząc, w którą udać się stronę, gdy wtem na skraju drogi dojrzał jakąś płaczącą dziewczynę. Zapytał: „Kim jesteś?” Odrzekła: „Jestem córką jednego z królów Indii. Jechałam przez pustynię, gdy wtem ogarnęła mnie senność i spadłam bezwiednie z wierzchowca. Pozostałam opuszczona, samotna i bezradna.” Królewicz, wysłuchawszy tych słów, ulitował się nad dziewczyną i posadził ją na grzbiet swego rumaka, by jechała z nim razem. Gdy przejeżdżali koło jakichś ruin, dziewczyna odezwała się do młodzieńca „O mój panie, chciałabym oddalić się za potrzebą”, i królewicz zsadził ją przy ruinach. Gdy nie powracała czas jakiś, a jemu poczęło się dłużyć oczekiwanie, udał się po kryjomu jej śladem. I okazało się, ze była to ghula. Królewicz bowiem posłyszał, jak mówiła do swoich dzieci: Moje dzieci, przyprowadziłam wam dziś tłustego młodzieńca.” A one rzekły: „Przyprowadź go nam, matko, byśmy mogły napełnić nim nasze brzuszki.” Skoro syn króla posłyszał te słowa, nabrał pewności, że czeka go śmierć, zadrżały mu lędźwie i ogarnęło przerażenie. Zawrócił tedy, lecz wówczas wyszła ghula, a ujrzawszy, że jest pełen trwogi i trzęsie się ze strachu, rzekła: „Cóż to się stało, że jesteś tak zatrwożony?” I odrzekł królewicz: „Mam wroga i boję się go.” A na to powiedziała ghula: „Wszakże mówiłeś, że jesteś królewskim synem.” Odparł: „Tak.” – „Dlaczegóż więc – mówiła dalej – nie dasz swemu prześladowcy trochę pieniędzy, by go nimi zaspokoić?” Odrzekł: „On nie zadowoli się pieniędzmi; nic poza mą duszą go nie zaspokoi, dlatego lękam się go i czuję się zgubiony.” – „Skoro uważasz, że jesteś zgubiony – rzekła ghula – zwróć się do Allacha z błaganiem. On na pewno ustrzeże cię od zła i krzywdy, które ci grożą.”