wtorek, 18 czerwca 2019

Znaczenie Jerozolimy i Haram Asz-Szarif

Znaczenie Jerozolimy i Haram Asz-Szarif w mistycznym islamie

Jerozolima - Miasto Święte dla trzech wielkich religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu oraz wywodzących się z nich mistycznych nurtów, szkół i duchowych zakonów.


Jerozolima - Mistyczne Miasto Trzech Religii

Złoty Meczet Skały - Al-Aksa

















Jerozolima (hebr. ירושלים trl. Yerushalayim, trb. Jeruszalajim; arab. القدس trl. Al-Quds, trb. Al-Kuds oraz اورشليم trl. Ūrshalīm, trb. Urszalim, łac. Hierosolyma, Aelia Capitolina) – największe miasto Izraela, stolica administracyjna Dystryktu Jerozolimy i stolica państwa Izraela (według izraelskiego prawa). Znajduje się tutaj oficjalna siedziba prezydenta, większość urzędów państwowych, sąd najwyższy, parlament i inne.
Organizacja Narodów Zjednoczonych i większość państw nie uznają Jerozolimy jako stolicy Izraela, pozostawiając tę kwestię sporną do wyjaśnienia podczas przyszłych negocjacji izraelsko-palestyńskich. Autonomia Palestyńska planuje utworzenie we Wschodniej Jerozolimie stolicy swojego państwa. Większość państw utrzymuje swoje ambasady w Tel Awiwie.
Jest to największe miasto w kraju pod względem powierzchni (123 km²) i ludności (733 300 mieszkańców). Leży wśród gór Judei, rozciągających się pomiędzy Morzem Śródziemnym a Morzem Martwym. Miasto posiada długowiekową historię i stanowi centralny punkt dla judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.
Współczesne miasto powstało wokół Starego Miasta. Nowoczesne żydowskie dzielnice rozciągają się w kierunku zachodnim, w stronę aglomeracji Gusz Dan, natomiast dzielnice arabskie rozciągają się po stronie wschodniej (Wschodnia Jerozolima) w kierunku Ramallah i Betlejem. 

niedziela, 9 czerwca 2019

Ewangelia apokryficzna Świętego Filipa Apostoła

EWANGELIA apokryficzna Świętego Filipa Apostoła

















Święty Filip Apostoł z Betsaidy to jeden z 12 apostołów Jezusa Chrystusa. Poniósł męczeńską śmierć w Hierapolis około 80 roku e.ch. Apostoł Filip napisał apokryficzną ewangelię zwaną Ewangelią Świętego Filipa. Tekst ten jest o wyraźnie chrześcijańsko- gnostyckim charakterze. Najstarsze kopie jakie się zachowały pochodzą jednak dopiero z około połowy II wieku i były popularne w środowisku chrześcijańskich gnostyków.

Niesłusznym jest podważanie autorstwa tej ewangelii i przypisywanie jej komuś innemu jak czynią to osoby nie obeznane z tematem. Idee naszkicowane w tym apokryfie jedynie uzupełniają i ubogacają ewangelie kanoniczne w sposób typowy dla myślenia uczniów Jezusa Chrystusa. Apokryf rozwija myśl mistyczną zawartą w Ewangelii Św. Jana Apostoła w sposób oczywisty. 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Mistyka suficka chrześcijańska i żydowska

Mistyka Suficka, Chrześcijańska i Żydowska


Ośrodek nad Jeziorem

30  maj - 2 czerwiec 2024

W programie:

Ścieżka Prawdy, Miłości, Piękna i Harmonii. 
Jedność z Życiem i całym Stworzeniem. Otwieranie i Rozwijanie Serca. 
Kontemplacje Serca i Trzeciego Oka! 
Oddychanie, Oczyszczanie, Dhikr, Wasifa, Metafizyka, Wiara i Etyka. 
Jak pogodzić duchową praktykę z życiem zawodowym i jak osiągnąć sukces. 
Sufizm a Joga i Mistyka, Posty, Modlitwy, Duchowe Oddanie. 
Uzdrawianie Serca i Duszy oraz Praktyka z Aniołem Pokoju. 
Nauka i Droga Sufich! Mistyka Henocha i El-Morya. Wiara i Etyka. Bliskowschodnia Droga Błogości i Pustki. Symbolika, Intuicja i Wgląd. 
Subudh – Ścieżka Diamentowej Dobroci. Odnajdowanie radości i sensu życia. 
Sufizm, a Mistyka Chrześcijańska i Orientalna. Ścieżka Ziraat. 
Jedność Celu Wszystkich Objawień i Religii. Powszechne Nabożeństwo. 
Tańce i Śpiewy Sufich Orientu i Taniec Derwiszy. 
Rozwój duchowy, tajemna wiedza ezoteryczna Zakonu Sufi. 
Nauki Inayat Khan! Odnajdywanie Woli Bożej w Codziennym Życiu. 

Rezerwacja noclegu i zgłoszenie udziału u organizatora. Wymagany jest zadatek. 
Rozpoczęcie w czwartek o godz. 10.00 rano, zakończenie w niedzielę ok. godz. 16.00


Informacja: Tel. 518-300-138; mail: chishtiyya99@gmail.com 

Zakon Sufi - Ziraat - Sufickie Uzdrawianie - Tańce Sufi - Braterstwo Subudh
Zapraszamy na warsztaty mistyki sufickiej, żydowskiej i chrześcijańskiej


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: sufi-chishty.blogspot.com

piątek, 11 stycznia 2019

Słownik terminów arabskich

Słownik terminów arabskich

W słowniczku objaśniono trudniejsze wyrazy orientalne, głównie arabskie, oraz mniej znane nazwy geograficzne, ważniejsze postacie historyczne i niektóre znaczące imiona własne, które występują w "Księdze 1001 Nocy" i innych tekstach zamieszczonych na blogu. Dla ułatwienia korzystania ze słownika opuszczono w nim arabski rodzajnik określony al - (występujący również w formie asz -, ad -, ar -, at -), który niekiedy poprzedza dany wyraz.

A

Aad – legendarny lud olbrzymów wygubiony w zamierzchłych czasach przez Allacha za nieposłuszeństwo.
Abbasydzi – dynastia kalifów; panowali od 750 do 1258 r.
Ablucja – rytualne oczyszczenie. Należy do muzułmańskich powinności religijnych. Obowiązuje przed czynnościami o charakterze religijnym, jak np. modlitwa, i po dokonaniu czynności uważanych za nieczyste.
Abu Isa – syn Haruna ar-Raszida, zob. też Harun ar-Raszid.
Abu Kir – miejscowość w Egipcie, kilkanaście kilometrów na wschód od Aleksandrii.
Abu Nuwas – jeden z największych poetów arabskich; żył na przełomie VIII i IX w.
Abu Tabak – przezwisko nadawane w Egipcie siepaczowi, który na rozkaz władz (zwłaszcza w czasie okupacji tureckiej) dokonywał aresztowań itp.
Adnan – legendarny protoplasta plemion północnoarabskich.
Ajjub – arabska forma biblijnego imienia Hiob.
Akka (niekiedy Akkon) – miasto portowe na wybrzeżu Palestyny. W czasie Wypraw Krzyżowych jeden z głównych portów.
Ali ibn Hiszam – dostojnik w czasach kalifa al-Mamuna.
Alif – pierwsza litera alfabetu arabskiego w kształcie wydłużonej pałeczki. Ze względu na jej kształt często porównywano do niej smukłą postać dziewczyny lub młodzieńca.

czwartek, 10 stycznia 2019

Zamknięcie opowieści o królu Szachrijarze i jego bracie królu Szachzamanie i o Szeherezadzie

Księga 1001 Nocy

Zamknięcie opowieści o królu Szachrijarze i jego bracie królu Szachzamanie, i o Szeherezadzie.



W ciągu całego tego czasu Szeherezada powiła królowi trzech chłopców. A gdy skończyła ostatnią swą opowieść, powstała i ziemię przed królem ucałowawszy, ozwała się: „O królu czasu, człowieku, któryś jedyny jest w stuleciu naszym i wieku, zaprawdę, jestem niewolnicą twoją. Oto przeminęło tysiąc nocy i jedna, jak opowiadam ci z dawnych czasów opowieści i nauk starożytnych wykładam treści. Czy wolno mi zatem przed twym obliczem wyrazić pragnienie, by mi dozwolono mieć pewne gorące życzenie?” I rzekł do niej król: „Proś, a będzie ci dane, Szeherezado!” Przywołała tedy piastunki i rzezańców i poleciła: „Przynieście mi moje dzieci!” Sprowadzili więc do niej czym prędzej trzech chłopców – jeden z nich szedł, drugi raczkował, trzeci zaś był dziecięciem przy piersi. I skoro dzieci jej przynieśli, Szeherezada złożyła je przed królem, ucałowała przed nim ziemię i ozwała się: „O królu czasu, oto dzieci twoje! Proszę cię, byś mnie wybawił od śmierci przez litość nad tymi dziećmi, zaprawdę bowiem, jeśli mnie zabić każesz, pozostaną one bez matki, a ty nie znajdziesz niewiasty, która by je wychowała lepiej ode mnie.”

Król zapłakał wówczas, dzieci swoje do piersi przycisnął i rzekł: „O Szeherezado, na Allacha, zaiste, jam cię już ułaskawił, zanim dzieci przyszły na świat, widziałem bowiem, że jesteś prawa, pobożna, szlachetna i cnotliwa. Niechaj Allach błogosławi tobie, twojemu ojcu i matce, korzeniowi twemu i gałęzi twojej! Allach niech będzie mi świadkiem, żem ułaskawił cię już od wszystkiego, co by ci krzywdę wyrządzić miało!” I ucałowała mu dłonie i stopy, i radowała się wielką radością, a potem rzekła: „Niechaj Allach długie życie ci ofiaruje, niech podniesie godność twoją i dostojeństwo!” Wesołość wypełniła wówczas pałac królewski i radość rozeszła się też po mieście, a noc owa była taka, że w życiu ziemskim nie ma podobnych, jej kolor zaś był jaśniejszy niźli jasne oblicze dnia. 

niedziela, 16 grudnia 2018

Opowieść o szewcu Maarufie

Księga 1001 Nocy

Opowieść o szewcu Maarufie


Prawią, o królu szczęśliwy, że w Kairze, mieście przez Allacha strzeżonym, żył był pewien szewc, który stare buty łatał. Miał on na imię Maaruf, żona zaś jego nazywała się Fatima, a przezywano ją al-Urra. Przezwano ją tak nie dla innych względów, jeno dlatego, że była wszeteczna, złośliwa, bezwstydna i swarliwa wielce. Zawojowała ona całkiem swojego męża i co dzień lżyła go, i tysiąc razy przeklinała, a on zatrwożony był jej nikczemnością i lękał się jej złości i podłości, był bowiem człowiekiem rozumnym i dbałym o cześć swoją, choć ubogiego stanu. Gdy dużo zarobił, oddawał jej swój zarobek cały, a gdy zdarzyło się, że zarobił mało, to tej samej nocy pastwiła się nad nim, zdrowie mu psuła i noc jego czyniła czarniejszą od jej sumienia. Była ona jak ta, o której poeta mówił:

Ileż nocy przepędziłem z moją żoną,
Udręczony w mej łożnicy.
O, dlaczegóż nie przyniosłem był trucizny,
By śmierć zadać wszetecznicy! 

I pośród utrapień wielu, jakich temu człowiekowi żona jego przysparzała, było też i to, że kiedyś od niego zażądała: „Maarufie, chcę, abyś mi dziś wieczór kunafę z miodem pszczelim przyniósł!” Odrzekł jej: „Allach Najwyższy mi w tym dopomoże i przyniosę ci ją wieczorem, choć, na Allacha, ani dirhema dziś nie mam, lecz Pan nasz na pewno przyjdzie mi z pomocą.” Żona odkrzyknęła na to: „Nie chcę słyszeć takich słów! Przyjdzie z pomocą czy nie przyjdzie, nie waż mi się bez kunafy z miodem pszczelim na oczy pokazywać. Jeśli bowiem wrócisz bez niej, noc twoją uczynię podobną do losu, jaki ci przypadł, gdy pojąłeś mnie za żonę i w moje ręce wpadłeś!” Odrzekł: „Allach jest łaskawy”, i wyszedł biedny człek, a troska malowała się na jego twarzy. I odmówił modły poranne, i otworzywszy swój kramik, prosił: „Błagam Cię, o Panie, abyś mi dał możliwość zdobycia tej kunafy i abyś ustrzegł mnie dzisiejszej nocy przed złością tej ladacznicy!”

czwartek, 13 września 2018

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Abu Kirze i Abu Sirze


Mówią, że w mieście Aleksandrii żyli sobie kiedyś dwaj ludzie. Jeden był farbiarzem i zwał się Abu Kir, a drugi był balwierzem i zwano go Abu Sir. Byli oni sąsiadami na bazarze – sklep balwierza był tuż naprzeciw sklepu farbiarza. Farbiarz był kłamcą, oszustem i złoczyńcą wielkim, o czole jakby z kamienia wyciosanym lub odłupanym z progu żydowskiej synagogi. Nie wstydził się żadnej niegodziwości wyrządzanej ludziom. Zazwyczaj gdy mu ktoś dawał tkaninę do ufarbowania, żądał od niego zapłaty z góry, udając, że musi za to nabyć środki do farbowania. A gdy mu ktoś zapłacił z góry, farbiarz brał pieniądze i wydawał je na jedzenie i picie dla siebie. Co więcej, ledwo właściciel tkaniny się oddalił, farbiarz sprzedawał tkaninę, a pieniądze za nią otrzymane wymieniał na jadło, napitek i inne rzeczy.

Jadał zaś dobrze i byle czym się nie zadowalał, uznawał tylko najwykwintniejsze potrawy i pił najznakomitsze trunki, co rozum odbierają. A skoro przychodził właściciel tkaniny, farbiarz mówił do niego: „Przyjdź do mnie jutro przed wschodem słońca, a otrzymasz swoją rzecz ufarbowaną.” I odchodził właściciel, mówiąc sobie w duchu: „Od dziś do jutra jest niedaleko.” I wracał na następny dzień o umówionej porze po to, by usłyszeć od farbiarza: „Wstąp do mnie jutro, bo zaprawdę, wczoraj nie miałem czasu farbować; goście przyszli do mnie i musiałem dotrzymać im towarzystwa, póki nie odeszli. Lecz jutro, gdy się zjawisz przed wschodem słońca, tkanina twoja będzie już gotowa.” I znów odchodził taki człowiek, i wracał trzeciego dnia, a farbiarz tak do niego mówił: „Naprawdę, wczorajsza zwłoka była usprawiedliwiona, gdyż moja żona tej nocy właśnie rodziła i cały dzień byłem zajęty różnymi sprawami. Jutro jednak wstąp do mnie, na pewno będziesz mógł odebrać swoją rzecz ufarbowaną.” I znów odchodził taki człowiek z niczym, a gdy się później o umówionej porze zgłaszał, farbiarz zbywał go jakimś nowym wykrętem i przysięgał, i obiecywał mu wykonać pracę na inny dzień, ale nigdy nie dotrzymywał słowa. A gdy oszukany głupiec mówił w końcu zniecierpliwiony: „Ile już razy mówiłeś mi: jutro! Oddaj mi moją własność, bo odechciało mi się już farbowania!”, farbiarz odpowiadał mu: „Na Allacha, bracie mój, wstyd mi przed tobą, ale wyznam ci całą prawdę. Oby Allach ukarał tego, co szkodę ludziom wyrządza, zabierając im ich własność!” Poszkodowany pytał: „Powiedz mi, co się stało?”, a farbiarz odpowiadał:” Rzecz twą ufarbowałem na kolor, jakiego nikt dotychczas nie widział, po czym rozwiesiłem ją na sznurze, a stamtąd skradziono mi ją. Nie mam nawet pojęcia, kto jest złodziejem.” Jeśli właściciel tkaniny był poczciwcem, mówił: „Allach mi to jakoś wynagrodzi”, lecz jeśli był to człowiek popędliwy, łajał farbiarza, i kłócił się z nim, ale nic na tym nie wygrywał, nawet gdy go chciał przed kadim skarżyć.

wtorek, 29 maja 2018

Oredzie Sufich - Suficka Ścieżka Serca

Orędzie Sufich - Suficka Ścieżka Serca



W imię Boga Miłosiernego i Łaskawego
Chwała Bogu Panu Światów.
Miłosiernemu i Łaskawemu
Królowi dnia Sądu.
Ciebie jednego czcimy i ciebie jednego prosimy o pomoc.
Prowadź nas Drogą prostą,
Drogą tych, których obdarzyłeś Dobrodziejstwami (Miłością),
nie zaś tych na których jesteś zagniewany, ani tych, którzy błądzą.

Siedem Wersetów modlitwy al-Fātiha (Modlitwy Otwierającej) - często powtarzanych, które stanowią Otwarcie Świętej Księgi - to skrócony obraz siedmiu stopni duchowej Drogi Pielgrzyma, który wspina się do swego Stwórcy. Fātiha (Otwarcie) stanowi siedem stopni ścieżki Mądrości jaką w istocie jest każdy Zakon Suficki i może być przyrównana do siedmiu stopni perskiej piramidy zwanej ziguratem. Salāt (Modlitwa), to znak, że tych siedem fraz stanowi całkowitą i doskonała modlitwę, a liczba siedem - symbol mistycznej doskonałości - dodatkowo wskazuje na pełnię i doskonałość tych wersetów jako uniwersalnej Modlitwy każdego autentycznego Zakonu Sufi. Każdy murid (uczeń) sufickiej Drogi recytuje, intonuje lub powtarza w myśli wersety tej Modlitwy (Salāt) kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy każdego dnia swego życia. Wierni duchowej Drodze objawionej przez Archanioła Gabriela intonują zwykle nie mniej niż 17 razy dziennie, częściowo półgłosem, a częściowo w myślach. Modlitwa Otwierająca bywa też tematem skupienia myśli w czasie podróży czy spaceru. Częste powtarzanie słów Otwarcia w myślach, w różnych warunkach i okolicznościach może być źródłem Radości i Ekstazy, źródłem Azīm dla wszystkich, którzy poczuwają się od jedności serca z Zakonem Sufi lub Bractwem Subudh. 

niedziela, 27 maja 2018

Opowieść o mieszkańcu górnego Egiptu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o mieszkańcu Górnego Egiptu i jego żonie Frankijce


















Opowiadają również, że oto emir Szudża ad-Din Muhammad, namiestnik Kairu, prawił: Pewnego razu zanocowaliśmy u jednego z mieszkańców krainy Górnego Egiptu, który przyjął nas bardzo gościnnie i z wielkim szacunkiem. Człowiek ten miał skórę ciemnobrązową i był już sędziwym starcem, ale dzieci miał nieletnie i całkiem jasne, o cerze białoróżowej. Spytaliśmy go więc: „Człowieku, jak to się stało, że twoje dzieci są jasne, gdy ty jesteś taki brązowy?” Odpowiedział: „Ich matka jest Frankijką. Zdobyłem ją jako brankę i miałem z nią zadziwiające przygody.” Poprosiliśmy: „Opowiedz nam o tym”, a on zgodził się i począł opowiadać: Wiedzcie, że uprawiałem kiedyś na tej ziemi len, a potem wyrywałem go i czesałem, i kosztowało mnie to pięćset denarów. Później chciałem ów len sprzedać, ale cena, jaką mogłem uzyskać, nie przewyższała moich wydatków i ludzie tak mi poradzili: „Jedź ze swym lnem do Akki, a tam na pewno dobrze na tym zarobisz.” 

Akka była w tym czasie w rękach Franków. Udałem się tam z moim lnem i wnet część sprzedałem, z tym że należność miałem otrzymać w ciągu sześciu miesięcy. Tymczasem więc sprzedawałem resztę. I oto zobaczyłem kiedyś mijającą mnie Frankijkę, która obyczajem kobiet frankijskich chodziła po bazarze bez zasłony. Podeszła do mnie, chcąc kupić len, i wtedy ujrzałem w niej tyle urody, że aż mi się rozum zaćmił. Sprzedałem jej trochę lnu nie zwracając uwagi na małą cenę, a ona go wzięła i odeszła. Następnego dnia znów przybyła i znowu sprzedałem jej trochę lnu, jeszcze mniej za to biorąc niż za poprzednim razem. I potem przychodziła ciągle, poznawszy, żem ją sobie umiłował. A miała ona zwyczaj chodzić w towarzystwie jakiejś starej niewiasty i raz powiedziałem do tej starej: „Zaprawdę, ogromnie tę dziewczynę pokochałem. Czy nie miałabyś jakiegoś sposobu, bym się z nią mógł połączyć?” Stara odparła: „Znajdę dla ciebie sposób, ale musi to pozostać tajemnicą pomiędzy nami trojgiem, to znaczy pomiędzy mną, tobą i nią. A poza tym musisz na to wydać pieniądze.” 

środa, 9 maja 2018

Opowieść o zaślubinach Badr Basima syna króla Szachrimana

KSIĘGA 1001 NOCY

Opowieść o zaślubinach Badr Basima, syna króla Szachrimana, z córką króla Samandala


















Prawią, o królu szczęśliwy, że w dawnych wiekach, w zamierzchłych czasach i epokach żył w ziemi Persów król, Szachrimanem zwany, mający siedzibę w Chorasanie. I miał on sto nałożnic, ale przez całe życie żadna z nich nie obdarzyła go synem ani córką. Gdy myślał o tym pewnego dnia, zasmucił się wielce, oto minęła bowiem większa część jego życia, a on nie miał potomka, który by odziedziczył jego królestwo po nim, tak jak on je odziedziczył z dziada pradziada, i z tego to powodu opanował go dotkliwy smutek i żal. I gdy tak siedziakiedyś, podszedł do niego jeden z mameluków i rzekł: „Panie mój, u bramy stoi kupiec z niewolnicą taką, że nie ma nad nią piękniejszej.” Król powiedział: „Wprowadź tego kupca niewolnicę.” Gdy weszli, król zobaczył, iż dziewczyna jest niczym włócznia Rudajni, spowita w jedwabny izar złotem haftowany. Kupiec odsłonił jej twarz, a w komnacie aż pojaśniało od blasku jej urody Włosy w siedmiu puklach spływały jej aż po bransolety na nogach, niczym końskie ogony, była czarnooka, w biodrach szeroka, cieniutka w pasie, taka, iż zda się, sam jej widok mógł uzdrowić chorego lub ugasić ogień palący spragnionego. A poeta tak to opisuje w swych wierszach:

Doskonała jest spokojem i godnością.
Pokochałem ją, gdym poznał jej urodę,
Niewysoka jest i nie jest niska nazbyt,
Ale izar jest za wąski dla jej bioder.
Między małym i wysokim jest w pośrodku,
Ni wyniosłość, ni przyziemność jej nie szpeci.
Włos jej spływa do bransolet u jej pęcin,
Ale twarz wśród czarnych pukli jak dzień świeci.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Munir Voss - przewodnik odosobnień sufickich

Munir Voss - Sufi, Murshid, Duchowy Przewodnik 

i przewodnik sufickich odosobnień - odszedł do wieczności


Z głębokim smutkiem i żalem zawiadamiamy, że w dniu 15 marca 2018 odszedł do wieczności jeden z największych i najbardziej znanych europejskich sufickich derwiszów, przewodników odosobnień i wspaniałych sufickich nauczycieli (murszidów) - MUNIR VOSS (Munir Voß). To bardzo smutna to wiadomość szczególnie dla tych, którzy poważniej traktowali suficką ścieżkę duchowego rozwoju, podejmując okresowe intensywne praktyki odosobnieniowe poszcząc i milcząc. 

środa, 1 listopada 2017

Opowiesc o przygodach Alego az-Zajbak z Kairu

Księga 1001 Nocy

Opowieść o przygodach Alego az-Zajbak z Kairu


Co się tyczy Alego az-Zajbak, to był on łotrzykiem w Kairze, za czasów Salah ad-Dina al-Misri, człowieka, który był w tym mieście naczelnikiem dywanu i miał do swych rozkazów czterdziestu ludzi. Podwładni Salah ad-Dina al-Misri urządzali zasadzki na łotrzyka Alego w nadziei, że w nie wpadnie, ale gdy go szukali, zawsze okazywało się, że umknął, tak jak umyka żywe srebro. I dla tej przyczyny przezwali go Ali az-Zajbak al-Misri. Pewnego dnia siedział ów łotrzyk Ali w swej siedzibie otoczony swymi ludźmi – a serce miał pełne smutku i pierś ściśniętą. I ujrzał go strażnik owej siedziby, gdy tak siedział z zasępioną twarzą i spytał: „Co ci jest mistrzu mój? Jeżeli masz pierś ściśniętą, przejdź się po Kairze! Zaiste, opuści cię smutek, gdy pochodzisz po bazarach.” Wstał tedy Ali az-Zajbak i wyszedł na przechadzkę po Kairze, ale jego troska i smutek powiększyły się jeszcze. Przechodząc koło winiarni, pomyślał więc sobie: „Wstąp i napij się.” 

Gdy wszedł, ujrzał w winiarni ludzi siedzących w siedmiu rzędach i rzekł: „Gospodarzu, chciałbym być sam!” I posadził go szynkarz w oddzielnym pokoiku, przyniósł mu wina, a Ali pił, aż do upicia. Wówczas wyszedł z winiarni i chodził dalej po Kairze, i przechadzał się tak, aż doszedł do ulicy zwanej Darb al-Achmar, a ludzie ze strachu przed nim usuwali się z drogi. Nagle odwrócił się Ali i ujrzał nosiwodę, który dźwigał w dzbanie wodę do picia, wołając po drodze: „O Odpłacający! Najlepszym napojem jest z rodzynek wino! Najpewniejsza przyjaźń jest z lubą dziewczyną! Na najwyższym miejscu siadaj z mędrca miną!” I zawołał nań Ali: „Chodź, daj mi pić!”, a nosiwoda popatrzył na niego i podał mu dzban. Ali zajrzał do dzbana, potrząsnął nim i wylał zawartość na ziemię. Nosiwoda spytał: „Dlaczego nie pijesz?”, a Ali rzekł znowu: „Daj mi pić!” I napełnił mu nosiwoda dzban, Ali zaś wziął go, potrząsnął i wylał wodę na ziemię. To samo uczynił trzeci raz, aż nosiwoda rzekł: „Jeżeli nie pijesz, odchodzę!” Ali jednak powtórzył: „Daj mi pić.” I raz jeszcze napełnił nosiwoda dzban, i podał mu, Ali zaś wziął go i napił się, po czym dał nosiwodzie denara. Lecz ów spojrzał na Alego pogardliwie, gdyż uznał, że to mała zapłata, i rzekł: „Niech cię Allach wynagrodzi! Niech cię Allach wynagrodzi! Mali ludzie nie są wielkimi ludźmi.” Wówczas łotrzyk Ali chwycił nosiwodę za szatę i zamachnął się nań cennym mieczem, takim, o jakim mówią te wiersze:

Mieczem uderzaj przeciwnika i niech omija ciebie trwoga.
Niczego się nie lękaj więcej, prócz gniewu Stwórcy, kary Boga.
Stroń od tych, którzy wstyd przynoszą, wszak widok ich odrazę budzi,
Lecz staraj się być jak najbliżej szlachetnych i przyjaznych ludzi.

środa, 18 października 2017

Opowiadanie o beduinie i jego wiernej żonie

Księga 1001 Nocy


Opowiadanie o beduinie i jego wiernej żonie



Oto Władca Wiernych Muawija siedział pewnego dnia w swej sali przyjęć w Damaszku. A sala ta miała z wszystkich czterech stron otwarte okna, tak że powiew wiatru miał zewsząd swobodne dojście. I gdy kalif tak siedział, wyjrzał w pewnej chwili przez jedno z okien. A był to dzień wielce upalny, bez najlżejszego powiewu, a właśnie było południe i skwar dawał się szczególnie we znaki. I wtem zobaczył Muawija człowieka, którego parzył piasek rozżarzony, i dlatego utykał on idąc boso. Kalif patrzył nań przez chwilę, po czym rzekł do swoich dworzan: „Czy Allach Sławiony, Najwyższy stworzył człowieka nieszczęśliwszego od tego, który musi wędrować o takiej porze i o takiej godzinie?” Rzekł na to jeden z dworzan: „Może zdąża on do Władcy Wiernych?” Rzekł kalif: „Na Allacha, jeśli przyjdzie do mnie, spełnię jego prośbę. Jeśli wyrządzono mu krzywdę, pomogę mu. Hej, niewolniku, stań przy bramie i jeśli ten Arab poprosi, by mu do mnie pozwolono wejść, nie broń mu tego, niech wejdzie!”

Niewolnik uczynił wedle rozkazu kalifa, i gdy beduin podszedł doń, zapytał go niewolnik: „Czego sobie życzysz?” Odrzekł: „Chciałbym się dostać do Władcy Wiernych.” Rzekł mu tedy niewolnik: „Wejdź”, a beduin wszedł i pozdrowił kalifa. I Muawija zwrócił się do beduina: „Z jakiego jesteś plemienia, człowieku?” Odparł: „Z plemienia Tamim.” Spytał kalif: „A co sprowadza cię w taki czas?” Odrzekł: „Przychodzę do ciebie ze skargą i chcę cię prosić o opiekę.” Spytał kalif: „Przed kim?” Powiedział beduin: „Przed Merwanem ibn al-Hakam, twoim namiestnikiem.” I wypowiedział takie oto wiersze:

czwartek, 14 września 2017

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o zakochanych z plemienia Uzra


Służący Masrur opowiadał: Władcę Wiernych, Haruna ar-Raszida, dręczyła pewnej nocy przykra bezsenność i spytał mnie: „Masrurze, który z poetów jest przy drzwiach?” Wyszedłem do sieni i zastałem tam Dżamila ibn Maamar z plemienia Uzra, rzekłem więc doń: „Władca Wiernych cię wzywa.” A on odrzekł: „Słyszę i jestem posłuszny.” Potem wszedłem, prowadząc go ze sobą, a gdy stanął przed Harunem ar-Raszidem i wyrzekł słowa pozdrowienia należne kalifowi, ów oddał mu pozdrowienie i kazał mu usiąść. Wreszcie rzekł do niego: „Dżamilu, czy mógłbyś opowiedzieć nam o jakimś niezwykłym wydarzeniu?” Dżamil odparł: „Tak, Władco Wiernych. A o czym wolałbyś usłyszeć: o czymś, czego byłem naocznym świadkiem, czy też o czymś, co znam ze słyszenia i co przechowuję w pamięci?”

niedziela, 25 czerwca 2017

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Księga 1001 Nocy

Opowiadanie o Harunie ar-Raszidzie i młodej beduince

Władca Wiernych Harun ar-Raszid szedł sobie pewnego dnia w towarzystwie Dżafara Barmakidy, gdy nagle spostrzegł kilka dziewcząt czerpiących wodę. Podszedł więc ku nim, chcąc się napić, a oto jedna z nich zwróciła się do innej i wypowiedziała takie oto wiersze:

Powiadam: twój urok niechaj się odwróci
Od mojego łoża, gdy w nim sen zagości,
Abym odpoczywał, aby wygasł we mnie
Ogień, który żarem przepala mi kości.
Zachorzałem ciężko i w boleści łożu
Cierpienie mną władnie, wbija we mnie szpony.
Oto jestem taki, jakiego znasz przecie.
Czy nam wspólny żywot może być sądzony?

I zachwyciły Władcę Wiernych uroda dziewczyny i jej piękne słowa. I rzekł do niej: „Szlachetna dziewczyno, czy to były twoje własne wiersze, czy też ułożył je ktoś inny?” Odrzekła: „To moje wiersze.” Rzekł kalif: „Jeśli są to naprawdę twoje wiersze, to zachowaj treść, zmieniając rym.” Powiedziała więc:

niedziela, 7 maja 2017

Opowieść o Dżaudarze synu kupca Omara

Księga 1001 Nocy

Opowieść o Dżaudarze, synu kupca Omara, i jego dwóch braciach 


Pewien kupiec imieniem Omar miał trzech synów. Najstarszy z nich zwał się Salim, najmłodszy Dżaudar, a średni Selim. I wychowywał ich, aż stali się mężczyznami. Ale ojciec kochał bardziej Dżaudara od jego dwóch braci, a skoro tamci pojęli, że ojciec najmocniej kocha Dżaudara, ogarnęła ich zazdrość i znienawidzili brata. I zrozumiał kupiec, że jego dwaj synowie nienawidzą swego najmłodszego brata, a był już stary, obawiał się więc, że skoro umrze, Dżaudara spotkają nieprzyjemności ze strony starszych braci. Zwołał tedy rodzinę, mężów zajmujących się podziałem majątku z ramienia kadiego, a także uczonych, i rzekł: „Przynieście mi tu moje pieniądze i moje sukna!” I przynieśli mu to wszystko, a kupiec powiedział: „O ludzie, podzielcie te pieniądze i tkaniny na cztery części zgodnie z postanowieniami prawa.” I uczynili wedle rozkazu, a on dał każdemu synowi jedną część, a czwartą część zatrzymał sobie i rzekł: „To był cały mój majątek. Rozdzieliłem go między nich i teraz nie będzie już z ich strony żadnych roszczeń, ani w stosunku do mnie, ani pomiędzy nimi wzajemnie. Gdy więc umrę, nie będzie między nimi sporów, gdyż jeszcze za życia rozdałem im dziedzictwo. A to, co zatrzymałem, będzie dla mojej żony, matki moich synów, aby się mogła z tego utrzymywać.” Gdy kupiec podzielił swój majątek, umarł niedługo potem, a żaden ze starszych synów nie był zadowolony z tego, co mu ojciec pozostawił. Żądali więc od Dżaudara, by oddał im swoją część, mówiąc do niego:

wtorek, 25 kwietnia 2017

Opowieść o Miedzianym Mieście

Księga 1001 Nocy


Opowieść o Miedzianym Mieście


W dawnych czasach, w minionych wiekach i latach żył w Damaszku syryjskim pewien władca, kalif, który zwał się Abd al-Malik ibn Merwan. Siedział on pewnego dnia w otoczeniu możnych swego państwa, wśród królów i sułtanów. Rozmowa zeszła na opowiadania o dawnych narodach i zebrani wspominali podania o panu naszym Sulejmanie, synu Dauda – pokój z nimi oboma – i mówili o tym wszystkim, co Allach Najwyższy mu dał: potęgę i władzę nad ludźmi, dżinnami, ptakami, dzikimi zwierzętami oraz innymi stworzeniami. I mówił król: „Słyszeliśmy od tych, którzy przed nami żyli, że Allach Najwyższy i Sławiony nie dał żadnemu innemu człowiekowi tego, co dał panu naszemu Sulejmanowi, tak iż osiągnął on to, czego nikt inny nigdy nie osiągnął. Uwięził on nawet w dzbanach dżinny, maridy i szejtany, a otwory dzbanów pozalewał stopionym ołowiem i odcisnął na nim swą pieczęć.” Wówczas Talib ibn Sachl począł opowiadać: Zdarzyło się kiedyś, że pewien mąż wsiadł wraz z grupą innych podróżnych na statek i odpłynęli do kraju Hind. I nie przestawali tak płynąć, aż oto zerwał się przeciwny wiatr, który pognał ich ku jakiemuś nieznanemu lądowi Allacha Najwyższego – a działo się to wśród ciemności nocy. A kiedy wstał dzień, z jaskini owego lądu wyszli do podróżnych ludzie o czarnej skórze i nagich ciałach. Sprawiali wrażenie dzikich zwierząt nie umiejących mówić, gdyż nie rozumieli nic z tego, co do nich mówiono. Mieli wszakże króla, takiego samego jak oni, i on jeden wśród nich znał język arabski. Skoro czarni ujrzeli statek i tych, którzy na nim byli, ich król wyszedł w gronie swoich towarzyszy do podróżnych, pozdrowił ich i powitał, po czym zapytał o ich religię. Gdy już podróżni powiadomili króla o swoich sprawach, on rzekł do nich: „Nie obawiajcie się.” Kiedy zaś kapitan statku zapytał o religię owych czarnych, okazało się, że każdy z nich wyznawał jedną wiarę z tych, które istniały dawniej, przed islamem, zanim został posłany pan nasz Muhammad – niechaj go Allach błogosławi i da mu zbawienie. Wówczas powiedzieli podróżni: „Nie pojmujemy tego, co mówisz, ani też nie wiemy niczego o takiej religii.” Rzekł im wówczas król czarnych: „Przed wami nie dotarł do nas jeszcze żaden z synów Adama.” To rzekłszy król ugościł ich, podając im mięso ptactwa, dzikich zwierząt i ryb, gdyż prócz tego ludzie ci nie znali innego pożywienia.

piątek, 10 marca 2017

Siódme opowiadanie Sindbada żeglarza

Księga 1001 Nocy


Siódme opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży siódmej



Wiedzcie, o zebrani, że gdy powróciłem z mej szóstej podróży, pogrążyłem się, tak jak i dawniej bywało, w wirze zabaw i rozrywek, w przyjemnościach i weselu i tak było przez pewien czas nieustannie, dniami i nocami. Ale cóż, kiedy, mimo że zarobki i zyski moje były nader obfite, dusza moja znów się rwała do tego, by nieznane kraje oglądać, po morzach płynąć, żyć wśród kupców i rozmaitych nowin słuchać. Przystąpiłem więc do dzieła, zapakowałem w sakwy cenne towary przydatne w czasie morskiej podróży i z miasta Bagdadu powiozłem je do miasta Basry. Tam ujrzałem statek gotowy do drogi, a na nim gromadę bogatych kupców. Wszedłem na pokład i wnet się z kupcami zaznajomiłem. I wyruszyliśmy w podróż bezpiecznie i zdrowo. Wiatry nam sprzyjały, aż przybyliśmy do miasta zwanego Madinat as-Sin. Byliśmy pełni najlepszych myśli i wesoło rozprawialiśmy o sprawach podróży i handlowaniu, gdy nagle zerwał się gwałtowny wicher, który dął w dziób okrętu, a potem spadł deszcz i zmoczył nas i wszystkie nasze sakwy. W obawie, by deszcz nie zniszczył nam towarów, poprzykrywaliśmy je pilśniowymi płachtami i workami. I przyzywaliśmy Allacha Najwyższego błagając Go, aby odwrócił klęskę, która na nas spadła.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Tajemnica wiedzy henochiańskiej

Wiedza henochiańska i jej tajemnica


Badamy głęboko i zachęcamy do studiowania tajemnicy starożytnej wiedzy, której język został zachowany aż po dzień dzisiejszy, a przecież Prorok Henoch należał do największych, jacy kiedykolwiek pojawili się na tej Ziemi. Prorok Henoch pierwszy opisywał tajemnice duchowe dla ludzi w postaci przypowieści, które zawierają głębokie prawdy, a także użył jako symboli owce i barany oraz pasterzy stad, co jak wiadomo przeniknęło całą bliskowschodnią kulturę duchową, która wydała zaratusztrianizm, islam, chrześcijaństwo i religię żydowską. Idee dane przez Proroka Henocha, siódmego Patriarchę tego cyklu świata żywe były i wśród wyznawców Proroka Zaratusztry i wśród wyznawców Abrahama czy Mojżesza, a później stały się podwalinami Drogi Jezusa z Nazaretu oraz Muhammada – założyciela Islamu, religii Pokoju!

wtorek, 7 lutego 2017

Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Szóste opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży szóstej


Wiedzcie, o moi bracia, towarzysze i przyjaciele, że powróciwszy z mej piątej podróży, wnet dzięki zabawom, rozrywkom, radości i weselu zapomniałem, co w niej wycierpiałem. Byłem bardzo szczęśliwy i zadowolony i trwałem w tym stanie, aż oto pewnego dnia, gdy siedziałem sobie wesoły, uśmiechnięty i zadowolony, przybyła do mnie grupka kupców. Było po nich widać przebyte trudy podróży i ich widok przypomniał mi dzień mojego powrotu z ostatniej wędrówki, moją radość ze spotkania z rodziną, przyjaciółmi i towarzyszami i to, co czułem, gdy znów wstępowałem na swą ojczystą ziemię. Duszę moją porwała wówczas tęsknota za włóczęgą i handlem i znowu postanowiłem wyruszyć w drogę. Nakupiłem kosztownych towarów potrzebnych do morskiej podróży, spakowałem je i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Tam ujrzałem wielki statek, a na nim kupców i bogatych podróżników wiozących cenne towary. Załadowałem tedy na ów statek również moje ładunki i pomyślnie wyruszyliśmy z Basry. 

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Hiob - tajemnice życia świętego

Tajemnice życia Świętego Hioba


Czytajcie Księgę Hioba (Joba), abyście umieli rozpoznawać waszych doskonałych Świętych na podstawie ich życia i doświadczeń. Doskonały i Prawy Hiob żył pośród ludzi i był znany, a dobrze mu się wiodło, ale we wszystkim radził się Boga Nieba i miał wzgląd na prawa i nakazy Boże, a wystrzegał się popełniania zła i był całkowicie niewinnym w oczach Bożych. Na Wschodzie - Doskonały Człowiek, Król pośród Świętych Bożych nazywany jest Arhata lub Paramahansa i właśnie wśród narodów Wschodu doskonale Hiob był znany ze swej prawości i niepokalania, a życie wiódł uczciwe, największy spośród ludzi w swoich czasach na Wschodzie. Czytajcie o ludzie Księgę Hioba w waszej Biblii, a zrozumiecież dobrze jej przesłanie. Satan, Zły Duch, pełen nienawiści do ludzi prawych i czystych w oczach Boga wszczął krucjatę przeciw Świętemu Hiobowi, aby ten stracił swą Wiarę, Czystość i Lojalność wobec Boga, Pana Gromu! Satan uderzył podwójnie w dobrego, najlepszego spośród ludzi, zniszczył jego mienie i zabił najbliższych, a potem jeszcze uderzył w Hioba ciężką chorobą złośliwych wrzodów, złośliwego trądu. Satan to sprawił spiskując przeciw prawemu i dobremu Hiobowi albowiem Zły pragnie zniszczyć wszystko to, co dobre, prawe, zbożne i niewinne na tej Ziemi! 

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza

Księga 1001 Nocy


Piąte opowiadanie Sindbada Żeglarza dotyczące podróży piątej

Wiedzcie, o bracia moi, że powróciwszy z mej czwartej podróży, rzuciłem się w wir zabaw, uciech i rozrywek i zadowolony z zysków, zdobyczy i łupów wnet zapomniałem o wszystkim, co przeszedłem, co przecierpiałem od przeciwności losu i czego doznałem, a dusza moja znów mnie kusiła do nowej podróży, do oglądania nieznanych krajów, ludów i wysp. Podjąwszy więc postanowienie wstałem i nakupiłem cennych towarów potrzebnych do morskiej podróży, zapakowałem toboły i z miasta Bagdadu udałem się do miasta Basry. Poszedłem na brzeg rzeki i zobaczyłem wielki, wysoki i piękny statek. Zachwyciłem się nim i kupiłem go. Był on świeżo ożaglowany, więc przyjąłem tylko kapitana i załogę, poleciłem też mym niewolnikom i sługom pełnić na statku służbę, po czym załadowałem nań swoje towary. Potem przybyła jeszcze gromada kupców, którzy płacąc mi za przewóz wnieśli na statek swoje mienie i odpłynęliśmy dobrej myśli i zadowoleni wielce. Ciesząc się na zyski spodziewane i tym, że nic nam nie zagraża, podróżowaliśmy bez ustanku od wyspy do wyspy i z morza na morze i oglądając kraje i wyspy schodziliśmy na ląd, aby sprzedawać i kupować. I było tak przez jakiś czas, aż pewnego dnia przybiliśmy do brzegu wielkiej, bezludnej wyspy. Nie było na niej nikogo i wyglądała na wymarłą i opustoszałą, znajdowała się na niej tylko olbrzymia, potężna, biała kopuła. Niektórzy z nas poszli ją więc obejrzeć – a było to ogromne jajo Rucha. Kupcy podeszli i patrzyli na tę kopułę, a nie wiedząc, że jest ona jajem Rucha, poczęli tłuc w nią kamieniami, aż ją rozbili.